czwartek, 27 listopada 2014

Puder matujący Kobo Professional: rzeczywiście matuje, czy matowienie jest tylko w nazwie produktu?


Witam was serdecznie moje drogie panie  :-)
Dziś chciałabym wam przedstawić matujący puder w kamieniu firmy Kobo Professional. Puder ten dostałam na jednym ze spotkań blogerskich i bardzo się z niego ucieszyłam, ponieważ mój aktualny wtedy puder dobijał już dna. Dodatkowo otrzymałam jasny odcień, który jak się później okazało idealnie dopasowywał się do odcienia mojej skóry.


W końcu przyszedł czas na pierwsze użycie tego pudru. Nałożyłam podkład, a następnie delikatnie zmatowiłam go, oprószając twarz tym właśnie pudrem przy użyciu pędzla. Patrzę w lustro i widzę, że delikatne oprószenie wygląda całkiem naturalnie, nakładam więc jeszcze jedną warstwę pudru sprawdzając co stanie się jeśli nałożę go odrobinę więcej. No i niestety po drugim użyciu widać już było na twarzy puder, który tworzył na twarzy maskę. Jako, że byłam wtedy w domu postanowiłam zobaczyć jak zachowa się ten puder w ciągu dnia. Po dwóch godzinach od nałożenia produktu na twarz zauważyłam, że zaczynam się delikatnie świecić szczególnie w okolicy nosa i czoła. Postanowiłam, że sprawdzę co się stanie po czterech godzinach. Podchodzę do lustra, patrzę i widzę, że cała moja twarz się świeci jak bombka na choince. Nos i czoło wyglądały jakby ktoś wysmarował te miejsca mocno natłuszczającym kremem. Wzięłam więc pędzel i poprawiam makijaż. Po dwóch godzinach od poprawek znów podchodzę do lustra i widzę, że twarz mimo poprawek znów zaczyna się świecić. Po upływie kolejnych godzin było jeszcze gorzej. Niestety mimo zmiany podkładu i kremu w następnych dniach efekt nadal był taki sam. Mocne świecenie już po czterech godzinach od przypudrowania twarzy.
Krótkotrwałe matowienie to nie jedyny minus tego produktu. Puder ten podkreśla wszystkie suche skórki jakie mamy na twarzy, a także szybko znika z twarzy nawet bez dotykania jej w ciągu dnia.
Plusem jest natomiast porządne opakowanie z lusterkiem, które mimo noszenia go w torebce jeszcze się nie rozleciało, ani nie porysowało. Niestety do opakowania nie jest dołączony puszek.
Jeśli chodzi o kolorystykę mamy do wyboru 4 odcienie. Ja posiadam odcień nr 302, czyli Natural Beige. Mimo, że jestem bladziochem kolor ten idealnie dopasowuje się do mojej karnacji i nie ciemnieje dzięki czemu nie mam twarzy ciemniejszej niż reszty ciała.
Zapach tego kosmetyku przypomina mi zapach tanich, babcinych pomadek, które do teraz możemy zakupić w niektórych chińskich marketach, ale mi się podoba :) Po nałożeniu na twarz jest praktycznie niewyczuwalny.
Cena tego pudru to 19,99zł za 9g, a dostać go możemy w drogeriach Natura. Puder ten nie zapycha skóry i dosyć dobrze trzyma się pędzla.

Tak prezentuje się na twarzy jedna warstwa pudru po około godzinie. Można już zauważyć delikatne świecenie, które jak dla mnie nie wygląda jakoś tragicznie.
Efekt z bliska.
A tak wyglądałam po ponad dwóch godzinach od przypudrowania twarzy. Po upływie kolejnych godzin było jeszcze gorzej. Wiem, że nie wyszłam na tym zdjęciu za dobrze, ale to jedyne zdjęcie, które obrazuje moc świecenia.

Skład:
Talc, Mica, Kaolin, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Isocetyl Stearoyl Stearate, Lanolin, Isopropyl Isostearate, Cetylacetate (and) Acetylated Lanolin Alcohol, Dimethicone, Ethylparaben (and) Methylparaben (and) Propylparaben, PEG-8 (and) Tocopherol (and) Ascorbyl Palmitate (and) Citric Acid (and) Ascorbic Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, α-Isomethyl Ionone, [+/- CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 15850]


Podsumowując: jeśli nie przesadzimy z ilością to puder ten całkiem ładnie i naturalnie wygląda na twarzy. Jeśli jednak nałożymy go odrobinę za dużo, szczególnie na podkład to możemy uzyskać efekt maski. Niestety produkt ten bardzo krótko utrzymuje się na twarzy, szybko przestaje matowić, przez co już po kilku godzinach zaczynamy się świecić i trzeba kilka razy w ciągu dnia poprawiać makijaż. Na plus natomiast można zaliczyć trwałe opakowanie, wydajność i w moim przypadku odcień, który idealnie dopasował się do mojej karnacji.
Czy znów spotkam się z tym kosmetykiem? Myślę, że nie. Aktualnie wolę puder z firmy Manhattan, który zdecydowanie lepiej działa, a w szczególności na dużo dłużej matuje, jest w podobnej cenie i ma nieco większą gamę kolorystyczną.

A wy macie jakiś ulubiony puder w kamieniu, który mogłybyście mi polecić? Chciałabym przetestować coś nowego, ale nie wiem co warto kupić.

Moja ogólna ocena: 3-/5


LINK: Opinie na Wizażu

22 komentarze:

  1. Nie używałam go jeszcze, mam spory zapas pudrów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czuję się pokuszona !; ) Ja mam essence matujący i jest rewelacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rimmel Stay Mat nr 1, który moge polecić od siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziękuję mu, ja bardzo lubię pudry Paese.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się, matuje ale na baardzo krótko, do tego jest bardzo mało wydajny!
    WAŻNE! Zmieniłam adres bloga z outside-glass na NovemberKate, niestety przez to moje najnowsze posty nie wyświetlają się na liście czytelniczej. Jeżeli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami - na blogu szybka instrukcja co zrobić :) Serdecznie zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam go ale do mojej cery jest idealny, bo mi się skóra nie błyszczy. Lubię nim wykańczać makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, produkt nie dla mnie. Nie mam czasu na tyle poprawek w ciągu dnia, a matowe/ satynowe wykończenie makijażu jest przeze mnie porządane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że matuje na tak krótko :( Niestety nie jestem w stanie nic Ci polecić, nie używam pudru w ogóle ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię produktów podkreślających suche skórki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wg mnie to on wogole nie matuje : p całkowicie odpada dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Słabo matowi ja lubię mocno matujące pudry mój te z dobiega dna i szukam godnego zastępstwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Matujące sypkie pudry z Kobo są fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Puder a twarzy wygląda trochę jak ciastolina (Nie ubliżając Ci oczywiście!)
    Osobiście wole coś lekkiego, dlatego na 100 nie zdecydowała bym się na niego.
    Plus jest taki że puder dostałaś a nie kupiłaś :P zawsze mniej szkoda ;)
    chociaż wiadomo zawsze fajniej jak dostajemy coś co podoba nam się w pełni ;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  14. O nieee, chyba się na niego nie zdecyduję przez efekt świecenia się..

    OdpowiedzUsuń
  15. Po uzyciu pudru skóra ma być idealna (czyli zero świecenia się) u mnie już odpada takie coś

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że piszesz o nim, bo miałam w planach zakupić. ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżeli chodzi o pudry prasowane to polecam Ci niedrogi puder z Sensique do kupienia w Naturze :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...