niedziela, 16 lutego 2014

Rozdanie z firmą Kalia: wygraj świece i lampion - ZAMKNIĘTE


Hej :)
Jeśli śledzicie mojego facebook'a to wiecie, że przygotowałam dla was kolejne rozdanie! Ty razem wygrać będziecie mogli piękne świecie kawowe i lampion :)
Zwycięzców będzie dwóch :) Jedna osoba z bloga, druga z facebook'a.




Osoby chcące wziąć udział w rozdaniu na facebook'u muszą obowiązkowo:
- polubić mój fanpage today tomorrow and forever beauty
- polubić fanpage e-kalia.pl
- udostępnić zdjęcie konkursowe

 Do wygrania są dwie świece kawowe o wymiarach (duża: 140/75, mała: 60/75)






Osoby chcące wziąć udział w rozdaniu na blogu muszą obowiązkowo:
- być obserwatorem mojego bloga
- polubić fanpage e-kalia.pl
- udostępnić post konkursowy, czy to na facebook'u, czy na pasku bocznym bloga

Do wygrania są świeca kawowa o wymiarach 100/75 oraz lampion




Informacje:
- Sponsorem zestawów jest sklep e-kalia.pl
- Konkurs trwa od 16.02. do 09.03.14r do północy
- Zwycięzcy zostaną wybrani na drodze losowania poprzez internetową maszynę losującą
- Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu oraz na moim fanpage'u
- Zwycięzcy mają 5 dni na kontakt ze mną i podanie danych do wysyłki
- Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski
- Jeśli w rozdaniu nie weźmie udział minimum 30 osób nagroda blogowa zostanie wylosowana spośród osób biorących udział na facebook'u.

Osoby, które wezmą udział w rozdaniu, a po nim odlubią mojego fanpage'a nie będą brane pod uwagę w kolejnych konkursach i rozdaniach. Niestety, ale jakaś sprawiedliwość musi być. Rozdania organizowane są dla moich stałych lubisiów i obserwatorów, którzy są ze mną nawet gdy nie ma u mnie nic do wygrania (za co wam dziękuję :*)


Wzór zgłoszenia:

Obserwuję blog jako:

Lubię e-kalia jako (imię i 3 pierwsze litery nazwiska):
Udostępniłam post konkursowy: gdzie?

piątek, 14 lutego 2014

Kuracja do włosów z olejkiem arganowym 7 efektów od Marion


Hej :)
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją kuracji do włosów z olejkiem arganowym 7 efektów od Marion, który dostałam do testów od Drogerii Uholki.



Zacznijmy od opisu producenta i sposobu użycia:



Wiem, że spora ilość osób miała już kontakt z tym produktem. Wiem też, że zdania na temat tego kosmetyku są podzielone. Jedni go lubią, drudzy nienawidzą, a jeszcze inni są w nim zakochani. Niestety ja należę do grupy tylko tych lubiących, bo mnie na kolana nie powalił, ale też nie zrobił nic takiego z moimi włosami co by skutkowało znienawidzeniem go.
Zacznę może od opakowania. Prosta, mała plastykowa buteleczka z pompką mieszcząca w sobie 15ml produktu. Opakowanie jest przeźroczyste, dzięki czemu widzimy ile kosmetyku zużyłyśmy i ile nam jeszcze go zostało. Pompka działa bez zarzutu, nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Nie podoba mi się jednak brak jakiegokolwiek zabezpieczenia w postaci np. nakrętki. Nie wiem, czy u was była, ale ja miałam bez niej.




Zapach produktu mnie urzekł. Jest bardzo słodki, a ja właśnie takie zapachy lubię. Niestety ze składem nie jest już tak fajnie. Większość składników to silikony i inna chemia, a tylko troszeczkę olejku arganowego. Niestety moje włosy średnio polubiły ten skład. Oprócz tego że są oblepione silikonami, a co za tym idzie nieco wygładzone i błyszczące to poza tym żadnych innych efektów nie zauważyłam. Nawilżenia nie ma, odżywienia też nie ma. Jest tylko blask i wygładzenie. Na szczęście moje włosy nie są po tym olejku obciążone, a przyznam, że im go nie szczędzę. Dwa naciśnięcia pompki to standard. Jednak taką ilość nakładam na połowę długości włosów, a nie tylko na końcówki. Niestety kuracja ta nie ułatwiła mi rozczesywania i układania włosów. Nadal mam włosy splątane, niestety mało, który kosmetyk radzi sobie z moimi niesfornymi włosami.
Konsystencja średnio gęsta, nieco lepka, dająca się bez problemu wetrzeć w suche jak i mokre włosy. Szybko się wchłania nie pozostawiając na włosach tłustej warstewki. Produkt jest całkiem wydajny. Spokojnie starczy mi jeszcze na miesiąc używania 
Cena produktu jest przystępna. 15ml kosztuje około 6zł, a 50ml około 12-13zł. Zakupić go można w drogeriach Natura, ponoć w Biedronce i przez internet np. TUTAJ.




Podsumowując: ten produkt szału nie robi. Włosy są po nim tylko gładkie i bardziej błyszczące. Nie odżywia, nie nawilża ani nie wzmacnia naszych włosów. Dobry produkt do ujarzmienia rozdwojonych końcówek, ale nie dla włosów wymagających nawilżenia i odżywienia. Olejek będę używała na zmianę z innymi moimi olejkami, bo do codziennego użycia średnio się on nadaje (chyba, że chcecie tylko scalić rozdwojone końcówki to wtedy można używać go codziennie). Cenę, zapach, dostępność i wydajność ma dobrą.

A wy miałyście ten kosmetyk? Jak wy go oceniacie? :)

Moja ogólna ocena: 3+/5

LINK: Opinie na Wizażu

http://uholki.pl/

środa, 12 lutego 2014

Szara kredka Smoky Eyes Art de Lautrec nr 203 z witaminą E


Cześć :)
Dawno mnie już tu nie było, ale jako, że wczoraj zdałam egzamin dyplomowy i oficjalnie jestem już POŁOŻNĄ to teraz mogę zająć się blogiem :)
Dzisiaj na odstrzał idzie kredka Smoky Eyes Art de Lautrec nr 203 z witaminą E, którą otrzymałam do testów od Drogerii Uholki.




Zacznijmy od opisu producenta:

Wysokiej jakości kredka do makijażu typu Smoky Eyes. Odpowiednia konsystencja pozwala zarówno na delikatne podkreślenie konturu oczu, jak i na wykonanie pełnego makijażu bez użycia cieni. Kredka nie wysusza i nie drażni powiek. Posiada formułę nawilżającą 24h oraz pielegnującą witaminę E.
Kredka jest dostępna w 3 klasycznych kolorach: czarnym, brązowym i szarym


Kredka, którą posiadam jest koloru szarego, ale na powiece wygląda na czarny. Jest to standardowa drewniana kredka, którą bez problemu naostrzymy nawet zwykłą temperówką. Z wyglądu przypomina trochę takie tanie kredki z bazarku :P




Rysik jest niezwykle miękki. Rysuje gładko i bez większego wysiłku można namalować kreskę różnej grubości co pokazałam na zdjęciu poniżej. Grubość kreski zależy jedynie od siły nacisku jaką wywrzemy na kredkę. Intensywność niestety nie jest powalająca. Aby uzyskać efekt taki jak na zdjęciu należy poprawić kreskę minimum 2 razy. Trwałość kredki jest za to dobra. Na bazie, jak i bez niej utrzymuje się bez rozmazywania, ścierania i odbijania przez cały dzień. Dobrze współpracuje z cieniami, bez problemu rysuje na nich kreskę.
Z rozcieraniem nie ma problemu. Z drugiej strony kredki znajduje się gąbeczka, którą idzie łatwo kreskę rozetrzeć




Co do wydajności nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, ale czuję, że bez problemu będę ją miała na kilka dobrych miesięcy :)
Kredka jest niby wodoodporna, ale bez problemu można ją zmyć większością płynów micelarnych i mleczek. Cena to 7zł za 1g. Kredkę można zakupić TUTAJ




Ogólnie mówiąc fajna kredka za małą cenę. To co mi się w niej podoba to miękkość i trwałość. Podoba mi się również gąbeczka, którą ładnie można rozetrzeć kreskę. 7zł to nie dużo więc warto w nią zainwestować :)

Moja ogólna ocena: 4+/5

http://uholki.pl/

niedziela, 9 lutego 2014

O tym co się działo w ostatnim miesiącu i nowości kosmetyczne :)


Cześć :)
Przepraszam, że tak mało na bloga zaglądałam, ale nie miałam totalnie na nic czasu. Ostatnio moją głowę zaprząta nauka, bo obecnie mam egzaminy dyplomowe i muszę je wszystkie zdać, aby zostać panią położną :)
We wtorek mam egzamin praktyczny w szpitalu, więc jak go zdam to powrócę do regularnego blogowania :)
P.S. Trzymajcie za mnie kciuki! :)

Teraz wracamy do posta.
* Moja siostra miała nie tak dawno studniówkę i tak oto wyglądał jej makijaż, który sama jej wykonałam :)


* 20 stycznia z moim ukochanym świętowałam rok związku. Takie oto prezenty od niego dostałam:


Bukiet pięknych róż i puchar za rok wytrzymania z nim z takim oto napisem:


* Pewnego dnia skończyły mi się wszystkie woski i postanowiłam zamówić nowe w sklepie e-kalia.pl. Kosztowały 4,99zł!!! za sztukę, a dodatkowo dostałam walentynkowy lampion :)
Teraz korzystam z aromaterapii przed egzaminami :)


* Nowością w mojej kosmetyczce są kosmetyki, które otrzymałam do testów od e-naturalne.pl. Wybrałam sobie hydrolat z kwiatów oczaru oraz peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych.


* Kolejna nowość to kosmetyki Mythos od firmy Flax Produkty Naturalne. Do testów wybrałam sobie tonik, krem do twarzy, krem do ciała o zapachu papai i zestaw do włosów (szampon + maseczka + ręcznik). Dodatkowo otrzymałam od przemiłej Pani Doroty zestaw podróżny, który na pewno zabiorę ze sobą na wakacyjny wyjazd :)


* Ostatni przesyłka, która przyszła do mnie w poniedziałek jest od Drogerii Uholki. Z firmą tą będę współpracowała jeszcze przez ponad pół roku ;) A oto co otrzymałam w paczuszce:
- pędzel do podkładu Maybelline NY
- kuracja z olejkiem arganowym do włosów Marion- 7 efektów
- wodoodporna kredka do oczu Smoky eyes z wit. E Art de Lautrec


* Na koniec moje małe zakupy w Rossmannie. Zakupiłam w nim niedawno odżywkę do włosów Isana oraz krem do depilacji pach, rąk i okolic bikini.


To by było na tyle. W ostatnim miesiącu nic się zbytnio nie działo oprócz intensywnej nauki :P Mam nadzieję, że wtorkowy egzamin praktyczny zdam i będę panią położną :)
Trzymajcie za mnie kciuki :)

piątek, 7 lutego 2014

Wyniki konkursu organizowanego z Flax Produkty Naturalne


Dzisiaj post na, który wiele osób czekało, a mianowicie wyniki konkursu organizowanego z Flax Produkty Naturalne.

Wybór nie był łatwy, jednak ostateczni zwycięzcy zostali wybrani przez Panią Dorotę, która ufundowała dla was te nagrody.

Nie przeciągając przechodzę do wyników:  


Nagrodę w konkursie organizowanym na facebook'u w postaci zestawu "Zdrowe Włosy" wygrywa...


Alena Dubrowskaja


Nagrody w konkursie organizowanym na blogu wygrywa...


vesper lizbark

Do Ciebie powędruje zestaw relaksacyjny


Drugą zwyciężczynią jest...

Róża Pyszka

i wygrywasz zestaw podróżny

Bardzo proszę zwyciężczynie o kontakt ze mną poprzez maila: luckywoman0108@gmail.com

Na kontakt czekam 5 dni. Jeśli zwycięzca się nie zgłosi ponownie wybiorę kolejnych.

Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję, a pozostałym osobom dziękuję za udział. Nie martwcie się w przyszłym tygodniu ruszy kolejny konkurs :) Tym razem do wygrania będzie coś niekosmetycznego :)

wtorek, 4 lutego 2014

Krem do rąk i paznokci Mythos: Zielona herbata


Witam was moje drogie :)
Dzisiaj będzie króciutki pościk na temat kremu do rąk i paznocki Mythos z oliwą i zieloną herbatą. Nie mam ostatnio czasu na pisanie postów, ponieważ większość mojego wolnego czasu pochłania nauka na egzaminy dyplomowe, a mam mnóstwo nowych pomysłów.
Jak tylko wszystko pozaliczam to będę częściej odwiedzała wasze blogi i skupię się na pisaniu postów. Na razie jednak musicie mi wybaczyć brak regularności w byciu na blogu.



Wracam jednak do kremu do rąk :) Na początek przedstawiam wam substancje aktywne, skład i działanie kosmetyku przedstawione przez producenta.



Jak dla mnie skład nie jest jakiś najgorszy, ale niestety jest bardzo długi jak na krem do rąk. Zawiera w sobie m.in. naturalne filtry UV, masło shea, pantenol i kilka innych substancji aktywnych. Nie zawiera parabenów, olejów mineralnych (parafiny!), EDTA, silikonów, barwników syntetycznych. Jak widać na zdjęciu poniżej konsystencja kremu jest całkiem gęsta, kremowa, lekka i nietłusta, zastanawia mnie jednak pewien fakt, a mianowicie woda, która tak jakby nie trzyma się kremu (nie wiem, czy widzicie tę wodną otoczkę wokół kremu). Nie wiem dlaczego jest takie dziwne rozwarstwienie, ale nie wpływa to na działanie, ani używalność kremu (efekt ten pojawia się tylko czasami- nie wiem od czego to zależy).
Sam krem ma bardzo przyjemy, delikatny zapach, w którym dominuje zielona herbata. Niestety zapach ten nie utrzymuje się zbyt długo na skórze. Produkt po wtarciu w dłonie niesamowicie szybko się wchłania pozostawiając jednak bardzo delikatną warstewkę ochronną, która nie pozostawia plam na ubraniach i rzeczach, a długopis nie wyślizguje się przez nią z rąk. To co urzekło mnie w tym kosmetyku to dobre nawilżenie i odżywienie skóry rąk i skórek wokół paznokci. Bardzo dobrze sprawdza się u osób z przesuszoną skórą dłoni np. u osób pracujących w szpitalu. Przez te wszystkie środki dezynfekcyjne miałam niesamowicie suchą skórę, a ten krem doprowadził ją z powrotem do dobrego stanu. Po użyciu tego kremu moje ręce są miękkie, gładsze i przyjemniejsze w dotyku.
Krem jest ważny przez rok od daty otwarcia. Cena tego produktu to 19.90zł za 100ml, ale aktualnie można go zakupić w promocji za 14zł TUTAJ. 20zł to troszeczkę za dużo jak na krem do rąk, ale myślę, że za 14zł warto go zakupić.
Opakowanie kremu to tubka, która była zabezpieczona sreberkiem, dzięki czemu miałam pewność, że krem nie był nigdy otwierany. Sam wygląd opakowania bardzo mi się podoba i nie ściera się podczas noszenia tubki w torebce. Jest to chyba jedno z najpiękniejszych dla oka opakowań kremów do rąk jakie widziałam. Nakrętka kremu jest otwierana, a nie odkręcana co dodatkowo uprzyjemnia użytkowanie, a otwór w tubce jest odpowiedniej wielkości, przez co można wycisnąć tylko troszeczkę kremu.




Podsumowanie:
bardzo polubiłam ten krem do rąk za brak parafiny w składzie, za brak tłustej warstewki, za szybkie wchłanianie się, wydajność i działanie. Cena mogłaby być nieco niższa niż 20zł, ale uważam, że za 14zł w promocyjnej cenie warto go zakupić. Jest to jeden z najlepszych kremów do rąk i paznokci jakie miałam :)

Moja ocena: 4+/5

Przypominam o konkursie, w którym do wygrania są dwa zestawy kosmetyków Mythos! Macie czas do północy!

 

sobota, 1 lutego 2014

Mythos- bio żel do mycia twarzy: czy naprawdę jest taki BIO?


Cześć :)
Korzystając z chwili wolnego piszę dla was recenzję na temat żelu do mycia twarzy BIO greckiej firmy Mythos. Żel ten zakupiłam już dawno, dawno temu, ale nadal go używam bo jest niezmiernie wydajny i mam go jeszcze ponad połowę, więc jeszcze na trochę czasu ze mną zagości.



Zacznijmy może od tego co mówi nam producent na temat tego produktu:



Moja opinia: 
Żel ten ma lekki ziołowy zapach, który nawet mi się podoba. Konsystencja tego produktu jest bezbarwna, średnio gęsta, ale mimo wszystko kosmetyk ten ma niesamowitą wydajność. Tak jak wspomniałam powyżej używam tego żelu już od bardzo dawna (jakoś pół roku) i pozostało mi go jeszcze nieco ponad połowa!
Żel pieni się dobrze, ale nie jest to wielkie pienienie (i dobrze, bo bardzo pieniące się żele zaburzają pH naszej skóry). Jedno naciśnięcie pompki zdecydowanie wystarczy do przemycia twarzy, czy zmycia resztek makijażu. Niestety żel ten nie radzi sobie zbyt dobrze ze zmyciem tłustych kosmetyków np. masła Shea, którego namiętnie uważam każdej nocy. Żel ten śmiało możemy używać w zestawieniu z gąbeczką, która dodatkowo umili nam wieczorną i poranną pielęgnację twarzy.




Skóra po użyciu tego produktu jest dobrze oczyszczona, niestety lekko ściągnięta, czego po prostu nienawidzę i od razu po przemyciu twarzy muszę nakładać żel. Niestety ja mam tak suchą cerę, że niestety zawsze jest ściągnięta choćbym nie wiadomo czym ją przemyła ;/ Na szczęście kosmetyk ten nie szypie w oczy, nie podrażnia i dobrze się go zmywa z twarzy, zaczerwienień jednak nie łagodzi. Produkt ten przeznaczony jest dla każdego typu cery, jednak myślę, że produkty z SLS (takie jak ten) średnio się sprawdzą u osób z wrażliwą i bardzo suchą skórą (taką jak ja), bo spowodują ściągnięcie, o którym pisałam powyżej.




Sam kosmetyk zamknięty jest w przyjemnym i ciekawym dla oka opakowaniu z pompką, która nie zacina się i dozuje małą ilość kosmetyku, ale wystarczającą do spienienia i przemycia twarzy. Pompka zabezpieczona jest również plastykową nasadką, która chroni prze wniknięciem drobnoustrojów. W opakowaniu znajdziemy 200ml, które kosztować nas będzie 33.85zł. Produkt zakupić można m.in. na stronie polskiego dystrybutora FLAX.
No i dla zainteresowanych skład:




Podsumowując: mimo lekkiego ściągnięcia polubiłam ten kosmetyk. Dobrze się pieni, jednak nie za mocno, ładnie pachnie, ma świetną wydajność no i przede wszystkim dobrze oczyszcza praktycznie ze wszystkiego oprócz tłustych kosmetyków.
Nie polecałabym go jednak osobom z bardzo suchą cerą, bo może powodować nieprzyjemny efekt mocnego ściągnięcia skóry.

Moja ogólna ocena: 4/5

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...