piątek, 28 marca 2014

Mała wyprzedaż ubrań i butów: ceny do uzgodnienia


Cześć :)
Dzisiaj post wyprzedażowy, ponieważ ostatnio zrobiłam porządki w szafie i znalazłam kilka ubrań, których chciałabym się pozbyć, ponieważ już do nich nie wejdę. Niestety przytyłam i się w nie nie wcisnę. Ubrania są w stanie bardzo dobrym, a ceny do uzgodnienia.


Tunika/sukienka Amisu, czyli firmy należącej do New Yorker'a
Kolor: fiolet
Rozmiar: XS, ale ja nosząc rozmiar S weszłam do niej bez problemu
Długość: 56cm
Szerokość w biuście/ w miejscu cekinów: 31cm
Stan: dobry (cekiny lekko odbarwione, ale widać to tylko z bliska)
Cena: do uzgodnienia


Sukienka z koronkowymi rękawami i dekoltem H&M
Kolor: czerń
Rozmiar: 38
Długość: 78cm
Szerokość w biuście: 37cm
Szerokość w biodrach: 41cm
Stan: bardzo dobry
Cena: do uzgodnienia


Sukienka z wysokim stanem i szelkami polskiej firmy Gonto
Kolor: szaro-czarna
Rozmiar: 38
Długość: 71cm
Szerokość pod biustem: 38cm
Szerokość w biodrach: 47cm
Stan: dobry (lekkie rozerwanie z tyłu przy rozcięciu)
Cena: do uzgodnienia
LINK do strony firmy: Sukienka


Kamizelka Fishbone/New Yorker regulowana NOWA! Nigdy jej nie miałam na sobie

Kolor: brąz
Rozmiar: M
Długość tyłu: 40cm
Długość z przodu: 46cm
Szerokość w biuście: 46cm
Stan: bardzo dobry
Cena: do uzgodnienia


Tunika/bluzka Funky Girl
Kolor: czerń
Rozmiar: S
Długość: 68,5cm
Szerokość w biuście: 33cm
Stan: dobry
Cena: do uzgodnienia


Sukienka z lycrą wiązana na szyi firma no name (miałam ją na sobie tylko raz)
Kolor: pudrowy róż, biel i czeń
Rozmiar: 38
Długość: 99cm
Szerokość w miejscu czarnego pasa: 36cm
Stan: bardzo dobry
Cena: do uzgodnienia


Koturny typu open toe H&M NOWE! przeszłam się w nich tylko po domu

Firma: H&M
Rozmiar: 38
Długość WKŁADKI: 25cm
Kolor: CZARNE
Koturny typu OPEN TOE
KORKOWA platforma
PLECIONE Z PRZODU
Imitacja ZAMSZU
Typ: Espadryle
WYSOKOŚĆ koturny 10cm
cena: do uzgodnienia




Tak jak napisałam powyżej wszelkie ceny są do uzgodnienia! Sprzedam bardzo tanio, ponieważ i tak bym mi te rzeczy leżały w szafie i się kurzyły.
W celu jakichkolwiek zapytań piszcie na maila: luckywoman0108@gmail.com

środa, 26 marca 2014

Suchy szampon Andrélon Herrassend Volume: recenzja + test "na żywo" holenderskiego kosmetyku


Hej :)
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją holenderskiego suchego szamponu Andrélon dodającego objętości. Dostałam go od swojej przyjaciółki, gdy przyjechała do Polski na krótki urlop. Dziękuję Klauduś :*
Bardzo się cieszę, że dostałam od Klaudii suchy szampon, bo mój Batiste niestety się wtedy kończył. Ucieszyłam się zatem podwójnie z tego kosmetyku, no i oczywiście z faktu, że mogłam przetestować kosmetyk, który jest niedostępny w Polsce, a ponoć w Holandii jest bardzo popularny. Czy warto jednak sprowadzać ten produkt z kraju tulipanów? O tym przeczytacie poniżej.


O tym jak używać ten kosmetyk dowiedziałam się z filmiku na You Tubie (do obejrzenia poniżej). Wolałam przed użyciem go na moich włosach zobaczyć filmik, bo niestety holenderskiego nie umiem, więc opisu na opakowaniu nie jestem w stanie zrozumieć, a nie byłam pewna, czy używa się go tak jak wszystkie inne suche szampony.


Jak widać na filmiku po spryskaniu naszych włosów wcieramy proszek we włosy, następnie je układamy według własnego uznania. Nie wyczesujemy białego nalotu, jak to bywa np. w przypadku suchego szamponu z Isany, bo go po prostu nie widać, przynajmniej na moich brązowo-rudych włosach.
Zapach tego produktu jest fenomenalny: pudrowo-tropikalny, a gdzieś tam daleko wyczuwam cytrusy. Uwielbiam ten zapach! Niestety na włosach nie utrzymuje się zbyt długo, a szkoda.
Jeśli chodzi o odświeżenie włosów trzeba przyznać, że radzi sobie z tym świetnie. Niestety im bardziej tłuste włosy tym efekt odświeżenia i uniesienia jest gorszy. Zaprezentowałam wam to na zdjęciach poniżej, na których mam włosy umyte dwa dni wcześniej. Jak widać są już dosyć tłuste i mocno oklapnięte.
Opakowanie bardzo poręczne, a atomizer nie zacina się i nie zapycha od proszku. Minusem tego produktu jest natomiast zbyt małe dodawanie objętości moim włosom mimo, iż jest to produkt, który ma nam dodać upragnionej objętości. Plusem natomiast jest utrzymujący się do końca dnia efekt odświeżenia włosów.
Cena tego szamponu to około 6 euro za 245ml, czyli mniej więcej 30zł. Całkiem sporo jak na suchy szampon, ale trzeba przyznać, że jest on naprawdę wydajny. Użyłam go już kilkanaście razy, a nadal mam wrażenie, że ubyło mi go z butelki tylko nie wiele. 


A teraz krótki pokaz działania szamponu na włosach, które były myte dwa dni temu. Jak widać są one już mocno oklapnięte i tłuste.


Podsumowując: szampon ten ładnie odświeża włosy, a efekt utrzymuje się przez cały dzień. Ma także przepiękny zapach i opakowanie, jest również wydajny. Niestety minusami są: mała objętość (nie to co mój ukochany Batiste, który na mojej głowie pozostawiał lwią grzywę :D), cena oraz dostępność. Czy poprosiłabym Klaudię o jego ponowny zakup? Nie, ponieważ uważam, że suche szampony Batiste sprawują się lepiej na moich włosach zwiększając dużo bardziej ich objętość, no a cena jest o połowę niższa.
Cieszę się, że miałam możliwość wypróbowania czegoś co w Polsce jest jeszcze niedostępne, ale mimo wszystko nadal pozostanę wierna ukochanym suchym szamponom z Batiste, bo tylko one pokochały się z moimi włosami.

Moja ogólna ocena: 4-/5

poniedziałek, 24 marca 2014

Delikatny płyn do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant


Cześć :)
Dzisiaj będzie post na temat delikatnego płynu do demakijażu oczu i ust Gerovital Plant, który otrzymałam do testów od Drogerii Uholki. Bardzo ucieszyłam się z tego produktu, ponieważ mój aktualny płyn do demakijażu dosięga już dna.


Opis producenta:
Dzięki delikatnej formule bez parabenów płyn umożliwia łagodne usunięcie makijażu, kurzu i zanieczyszczeń bez podrażnienia wrażliwej skóry wokół oczu i ust. Wyciąg z chabra zapobiega powstawaniu cieni i worków pod oczami, a `przeciwzmarszczkowa` witamina A odżywia i zmiękcza skórę, zapobiegając powstawaniu zmarszczek i spłycając już istniejące. Organiczny wyciąg z szarotki chroni skórę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych (promieniowaniem UV i gamma, dymem tytoniowym, zanieczyszczeniami). W rezultacie skóra staję się bardziej napięta. Płyn należy stosować codziennie rano i wieczorem. 


Z firmą Gerovital Plant nie miałam jeszcze do czynienia, ale na pierwszy rzut oka widać, że opakowaniem i dominacją koloru zielonego chcą, aby klient myślał, iż produkty tej firmy są naturalne. Przynajmniej ja mam takie wrażenie. Skład o dziwo nie należy jednak do najgorszych, mi on odpowiada. Znajdziemy w nim m.in. witaminę A, chabra bławatka, wyciąg z szarotki, pantenol, alatoninę. Nie ma on natomiast żadnych parabenów.
Zapach tego kosmetyku jest delikatny, nieco ziołowy, a czuć go tylko w opakowaniu.
Opakowanie produktu to mała, poręczna, plastykowa buteleczka, na której naklejona jest przyciągająca wzrok etykieta. Podoba mi się także zakrętka, która powoduje, że buteleczka staje się ciekawsza dla oka. Dziurka w opakowaniu jest odpowiedniej wielkości, dzięki czemu nalewając płyn na wacik będziemy miały pewność, że nie wylejemy na niego zbyt dużej ilości płynu.
Niestety mimo odpowiedniego dozowania produkt ten jest mało wydajny. Po 10 użyciach nie mam już prawie połowy opakowania. To co mi się jednak podoba to brak podrażnienia moich oczu, a mam je niestety bardzo wrażliwe. Nie szczypią i nie pieką mnie po nim oczy, nie są one także czerwone.
Co do działania płyn ten średnio radzi sobie ze zmyciem makijażu. Aby zmyć zwykły tusz do rzęs trzeba dosyć długo przytrzymać wacik na oku, aby płyn rozpuścił makijaż i taką czynność należy powtórzyć podwójnie, a może nawet i więcej razy w zależności od ilości makijażu na oku. Poza tym po użyciu część makijażu rozmazana jest wokół oczu. Trzeba jednak przyznać, że z podkładem, pudrem, różem itp. także sobie dobrze radzi.
Po użyciu płynu skóra jest lepka, tak więc polecam dodatkowo przemyć twarz wodą lub żelem do mycia twarzy. Nie jest jednak wysuszona, czy podrażniona. Można by rzec, że jest nawet bardziej miękka i minimalnie napięta.
Producent pisze na opakowaniu, że produkt ten przeznaczony jest dla osób w wieku od 20 do 45 lat. Dla mnie głupota, bo przecież każda kobieta, która się maluje niezależnie od wieku może używać płyny do demakijażu. Nie wiem po co służą takie przedziały wiekowe. Może jest to jakaś forma chwytu marketingowego?
Co do działania pielęgnacyjnego w postaci zapobiegania powstawania cieni i worków pod oczami oraz nowych zmarszczek, a także spłycaniu aktualnych: takiego działania nie ma i nie będzie! Od tego jest odpowiednie wysypianie się, dobry krem przeciwzmarszczkowy albo medycyna estetyczna. Kolejny głupi chwyt marketingowy firmy.
Za 100ml płynu do demakijażu musimy zapłacić 13,50zł, a zakupić go możecie TUTAJ. Jak dla mnie to dużo jak za taką małą ilość produktu i brak wydajności.
Data ważności to 6 miesięcy od daty otwarcia produktu.


Podsumowując: płyn ma problem ze zmyciem tuszu do rzęs, z innymi kosmetykami radzi sobie nieco lepiej. Nadaje się do zmywania nie tylko makijażu oczu i ust, ale także całej twarzy. Niestety jest niewydajny, rozmazuje resztki makijażu, jest drogi jak na 100ml opakowanie. Na szczęście nie podrażnia moich wrażliwych oczu, dzięki czemu nie są one czerwone i nie szczypią. Skład i opakowanie jak dla mnie są na plus.


Moja ogólna ocena: 3/5

LINK: Opinie na Wizażu
http://uholki.pl/

piątek, 21 marca 2014

Co u mnie, czyli miesiąc w zdjęciach :)


Hej :)
Dzisiaj bardzo luźny post o tym co działo się u mnie w ostatnim miesiącu, a może nawet i nieco dłużej :)

Jako, że kilka kosmetyków mi się kończyło musiałam zastąpić je nowościami i tak oto zakupiłam:
- balsam do ciała Spa Professional Kwiat Lotosu Eveline Cosmetics
- mydło w płynie Isana mango i pomarańcza
- pomadka żurawinowa Isana


Będąc w galerii handlowej w Jastrzębiu zakupiłam sobie brzoskwiniowy róż z Inglota nr 84 oraz 3 szminki:
- Maybelline Violet Silk nr 260
- Maybelline Plum Sunrise nr 345
- Astor Soft Sensation nr 400
Wszystkie szminki były w bardzo promocyjnej cenie, więc aż żal było ich nie kupić :D


Zakupiłam także w kilku różnych sklpach:
- wydłużający tusz do rzęs Gosh 17,99zł
- piaskowy lakier do paznokci 7,99zł
- świeca w szkle za 3,99zł


Sama uległam szałowi na zakup organizerów w Biedronce :) 9,99zł to nie majątek, a moje kosmetyki i biżuteria mają w końcu jakiś ładny "domek" :D


W Pepco zobaczyłam przepiękne osłonki na doniczki. Wprawdzie nie użyłam ich do ozdoby doniczek, ale zrobiłam sobie z nich pudełko na pędzle :) Koszt dużej osłonki to 7,99zł, a małej 4,99zł.


W Pepco zakupiłam sobie także organizer na bieliznę za 9,99zł. Trzymam w nim skarpetki :P Naprawdę fajny dodatek, który możemy włożyć praktycznie do każdej półki, czy miejsca.


Już dość dawno dostałam paczuszkę od sklepu Skarby Syberii z kosmetykami do testów, które sobie sama wybrałam. Bardzo chciałam przetestować:
- olejek na porost włosów
- sól do kąpieli z olejkiem z kiełków pszenicy
- maskę do włosów z minerałami z Morza Martwego


U Weroniki wygrałam zestaw kosmetyków Balea w skład którego wchodzą dwa żele pod prysznic oraz szampon, a także wygrałam jagodowe masełko do ciała z The Body Shop.


W okolicy walentynek upiekłam muffinki. Jedne były z kawałkami czekolady, a drugie z budyniem waniliowym. Wszystkim tak bardzo smakowały, że do wieczora nie było na talerzu ani jednej :P


Na rocznicę z moim mężczyzną postanowiłam stworzyć coś dobrego, a zarazem niespotykanego w moim memu :) Padło na mus mocno czekoladowy, który początkowo mi się nie udał ze względu na to, iż śmietana nie chciała się ubić, ale gdy zamieniłam ją na 30% wtedy już wszystko mi wyszło. Do musu dorzuciłam kilka malin i borówek amerykańskich ;)


Gdy byłam chora jedna z was (pozdrawiam Cię Alenko) poleciła mi wypić herbatę z miodem i malinami. Oczywiście herbatka była przepyszna, a choroba po niej szybciutko minęła :)


Niedawno, bo 12-13.03. byłam w Wiśle. Pogoda na szczęście dopisała i mogłam przez dwa dni spacerować i zwiedzać Wisłę :) Byłam także na basenie w hotelu Gołębiewski. Trzeba przyznać, że sauny oraz jacuzzi mają tam niezłe :D


Uwielbiam naleśniki, więc do miejscowej naleśnikarni musiałam się wybrać :D


Pogoda była na tyle ładna, że kawkę piłam z moim lubym na balkonie :)


Jako, że kilka razy byłam już w restauracjach, gdzie Magda Gessler przeprowadziła Kuchenną Rewolucję teraz nie mogło być inaczej i zawitałam do Malinówki. Niestety oprócz wystroju i miłej pani, która nas obsługiwała nic mnie nie zaskoczyło w sposób pozytywny. W menu 80% dań to były dania rybne, a ja ryb nie jadam. Zamówiłam więc sobie kurczaka, który nie dość, że był niedoprawiony to jeszcze był niedopieczony, a ceny niestety do tych niskich nie należały...


No i najważniejsze :) Dnia 17.03.14r oficjalnie zostałam licencjonowaną położną. Teraz śmiało mogę schować wszystkie moje książki i notatki na strych i odpocząć od nauki na co najmniej kilka miesięcy, a może nawet i lat :)

Ja to ta po prawej stronie :) P.S. Pozdrowienia dla koleżanek ze zdjęcia Joli i Dominiki :*

Mam nadzieję, że fotomix wam się podobał. Dajcie znać co działo się u was w ciągu ostatniego miesiąca ;)

środa, 19 marca 2014

Podkład kryjąco-wygładzający Art Scenic z kwasem hialuronowym SPF10 od Eveline Cosmetics


Hej ;)
Dzisiaj będzie post o pewnym podkładzie, który kusi pewnym napisem na opakowaniu, a mianowicie dwoma słowami: "makijaż sceniczny". Mi nazwa ta kojarzy się z bardzo trwałym i dobrze kryjącym podkładem, ale czy rzeczywiście kosmetyk ten takim właśnie podkładem jest?
Dzięki Drogerii Uholki miałam możliwość przetestowania podkładu kryjąco-wygładzającego Art Scenic z kwasem hialuronowym SPF10 Eveline Cosmetics.


Zacznę może od tego, że podkład, który posiadam jest w odcieniu 11, czyli jasny beż. Dla mnie jest to kolor odrobinę za ciemny, ale po przypudrowaniu go jasnym pudrem efekt wygląda nawet dosyć naturalnie. Podkład na poniższych zdjęciach został nałożony palcami, ponieważ właśnie taką formą nakładania preferuję najczęściej, tak jak pewnie większość z was.
Jak widać po powyższym opisie producenta obiecuje nam on naprawdę dobrze kryjący podkład utrzymujący się na naszej twarzy przez cały dzień. Niestety słowa producenta to tylko dobra reklama. Jak zobaczycie na zdjęciach poniżej podkład ten jest średnio kryjący, a nałożenie dwóch warstw niezbyt ratuje to krycie. Jak sami widzicie większe przebarwienia nawet przy dwóch warstwach są nadal widoczne. Warto także podkreślić, że podkład ten nałożony pędzelkiem kryje nieco lepiej. Mimo średniego krycia, podkład dosyć długo utrzymuje się na twarzy, ale niestety nie wiem, czy równie długo utrzyma się na niej, gdy będziecie ją często dotykać. Ja staram się mojej twarzy nie dotykać, ponieważ mam wrażenie, że przy częstym jej dotykaniu pojawia się na niej jeszcze więcej wyprysków.
Podkład na twarzy wygląda dosyć naturalnie, nie tworzy maski, a skóra wygląda na gładszą. Zaliczyłabym go raczej do lekkich podkładów. Kosmetyk ten dobrze się rozprowadza, a jego konsystencja jest idealna. Róż utrzymuje się na nim cały dzień, a zapach jest niezwykle delikatny, także dla osób, które nie lubią bardzo pachnących podkładów ten produkt będzie dobry.
Na mojej twarzy podkład ten nie ulotnił się, a więc nie ściemniał po czasie.
Wadą tego produktu jest natomiast podkreślanie suchych skórek, co mnie bardzo zniechęciło do tego kosmetyku. Nie lubię jak po nałożeniu podkładu większość moich niedoskonałości jest widoczna i podkreślona, a nie zakryta. Zaletą natomiast jest brak wysuszania skóry i efekt wygładzenia. Opakowanie z pompką również mi się podoba, ale mam wrażenie, że pompka przy naciśnięciu do końca dozuje zbyt dużą ilość kosmetyku. Jeśli jednak delikatnie ją naciśniemy, wtedy wydobędziemy odrobinę kosmetyku. Cena według mnie jest przystępna. Koszt tego podkładu to 22zł, a zakupić możecie go m.in. TUTAJ. Data ważności to 6 miesięcy od daty otwarcia opakowania. Niestety gama kolorystyczna jest bardzo uboga, bo posiada tylko pięć odcieni, więc ciężko może być wam dopasować odcień do koloru skóry.

Mimo, iż podkład na ręce wygląda na ciemniejszy to na twarzy wygląda zupełnie inaczej.

Moja skóra bez podkładu:

Jedna warstwa podkładu:

Dwie warstwy podkładu:

Podsumowując: podkład ten średnio kryje niedoskonałości, jednak zdecydowanie lepiej je kryje nałożony pędzelkiem. Całkiem długo utrzymuje się na twarzy, a po nałożeniu skóra wygląda na zdrowszą i wygładzoną. Niestety produkt ten podkreśla suche skórki i posiada bardzo małą gamę kolorystyczną. Czy kupię ponownie? Nie, ponieważ wolę bardziej kryjące podkłady z tego względu, iż jak widać moja skóra ma bardzo wiele niedoskonałości w postaci wyprysków i przebarwień, które chcę zakryć oraz z powodu podkreślania przez ten podkład suchych skórek.

Moja ogólna ocena: 3+/5

LINK: Opinie na Wizażu

http://uholki.pl/

poniedziałek, 17 marca 2014

Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych od e-naturalne.pl


Hej ;)
Dzisiaj przychodzę do was z pewnym półproduktem, który wybrałam sobie do testów ze sklepu e-naturalne.pl. Mowa mianowicie o peelingu enzymatycznym z owoców tropikalnych. Wybrałam sobie ten kosmetyk, ponieważ ostatnio stawiam na delikatną pielęgnację twarzy, a peelingi enzymatyczne są idealne do takiej pielęgnacji. Chciałam wypróbować też coś, co nie ma w swoim składzie masy chemii i porównać działanie naturalnego peelingu enzymatycznego do tych drogeryjnych.


Opis producenta:
Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych posiada moc natury ananasa i papai.
Peeling z enzymami owocowymi działa oczyszczająco na powierzchnię skóry, usuwa martwe komórki naskórka oraz stymuluje procesy odnowy skóry.
Połączenie enzymów papainy (zawartej w owocach papai) i bromelainy (pozyskiwanej z owoców ananasa) pozwoliło uzyskać produkt o dużej skuteczności działania, będącej efektem komplementarnego działania proteolitycznego obu enzymów, natomiast zawarte w peelingu oligosacharydy zapewniają utrzymanie właściwego nawilżenia skóry.
Aromatyczny peeling enzymatyczny połączony z mączką ryżową delikatnie oczyszcza, rozświetla skórę, stymulując zmysły zapachem tropikalnych owoców dojrzewających w promieniach gorącego słońca. Peeling działa łagodnie i tonizująco - również dla bardzo wrażliwej skóry.

INCI:  Spray dried seawater, Thalisource, Papaya and bromelain, Rice starch

Stosowanie: wymieszać proszek z letnią wodą (ok.35stp.C) do uzyskania jednolitej masy.
Ilość proszku: 
* na twarz 10 g z 20 ml wody;  
* na ciało 200 g z 400 ml wody.


Jak widać opakowanie tego kosmetyku to zwykły prosty pojemniczek z białym proszkiem w środku. Opakowanie bardzo łatwo się otwiera i zamyka, dzięki czemu wiem, że nic przez przypadek mi się nie wysypie jeśli np. produkt spadłby mi z półki. Mimo, iż opakowanie jest małe to bez problemu wchodzi do niego łyżeczka, którą można nabrać kosmetyk.
Zapach proszku jest bardzo przyjemny i delikatny, ale jak dla mnie nie jest to zapach typowo tropikalny. Mi osobiście tropikalny zapach kojarzy się z wieloma egzotycznymi owocami, bardzo słodkimi i energetycznymi. Niestety ten zapach taki nie jest- ciężko go jednak opisać.
Peeling ten możemy zastosować nie tylko do twarzy, ale także do całego ciała. Producent zaleca, aby stosunek mieszanki do wody wynosił ½,czyli by wymieszać 10g proszku z 20ml wody. To jednak zdecydowanie za dużo jeśli peeling chcemy nałożyć tylko na twarz. Co do przygotowywania mieszanki robię to "na oko". Przy pierwszym użyciu wymieszałam łyżeczkę wody z łyżeczką proszku, ale była to zdecydowanie za duża ilość. Podczas drugiego użycia zastosowałam wszystkiego o połowę mniej, ale wtedy mieszanka wyszła mi zbyt wodnita. Teraz stosuję pół łyżeczki wody i łyżeczkę proszku. Taką mieszankę nakładam pędzlem na twarz i pozostawiam na niej na pół godziny. Co prawda producent zaleca, aby po nałożeniu peelingu odczekać 10-15 minut, jednak ja uważam, że to troszeczkę za krótko i wydłużam sobie czas do 30 minut, a co mi tam :D Po upływie tego czasu zmywam zaschniętą mieszankę letnią wodą.
Działanie? Bardzo dobre. Po zmyciu twarzy nie widać żadnych suchych skórek, ale UWAGA! Jeśli macie na twarzy sporo dużych suchych skórek skumulowanych w jednym miejscu to niestety produkt ten może sobie z nimi nie poradzić. Raz zaniedbałam niestety regularne peelingowanie mojej twarzy i przez to po czasie w okolicy koniuszka i płatków nosa nagromadziła się taka ilość suchych skórek, że niestety ten peeling sobie z nimi nie poradził. Nawet mój cukrowo-makowy peeling mechaniczny z Vedary miał problem. Jeśli jednak regularnie będziecie stosowały ten kosmetyk to na swojej twarzy nie znajdziecie ani jednego kawałka suchego naskórka. Poza tym po użyciu skóra jest gładka, miękka i bardzo dobrze oczyszczona z wszelkich zanieczyszczeń znajdujących się w porach. 
Skład tego produktu jest ubogi, ale im mniej tym lepiej. Proszek zawiera w sobie sproszkowane algi, wyciąg z papai i ananasa, mączkę ryżową i thali'source (wyczytałam w internecie, że są to nawilżające algi, więc składnik ten pomaga nam w utrzymaniu odpowiedniego nawilżenia podczas działania peelingu).
Kosmetyk ten nie podrażnia naszej skóry, nie uczula, a po nałożeniu i zmyciu maseczki nic nas nie piecze. Możemy odczuć jedynie delikatne ściągnięcie skóry
Termin ważności proszku to rok, wiec bez problemu wszystko zużyjemy. Niestety małym minusem jest wydajność tego produktu, ponieważ starczył mi on na 6 użyć, ale mimo wszystko i tak starczył mi na dwa razy dłużej niż podaje producent, więc wydajność nie jest ani na plus ani na minus. Koszt tego kosmetyku to 14,60zł za 30g (czyli pojemność, którą ja posiadam). Najmniejsza gramatura jaką możemy zakupić na stronie producenta to 10g i kosztuje 6,50zł, a najwięcej czyli 450g to koszt 148zł. Pół kilogramowe opakowanie opłaca się zakupić tylko wtedy, gdy np. złożymy się na nie z koleżankami, czy kimś z rodziny. Wtedy oczywiście cena za 30g to 9,87zł więc płacimy o 1/3 mniej niż normalnie kosztowałoby nas 30g opakowanie. Zakupić możemy go TUTAJ


Podsumowując: bardzo polubiłam ten produkt, ponieważ ma on świetny skład, bardzo dobre działanie i jest mega delikatny, więc mogą stosować go osoby, które mają wrażliwą cerę.
Wydajność ani na plus ani na minus, cena też taka sobie. Czy kupię ponownie? Tak, ponieważ jest to produkt naturalny, bez dodatku chemicznych składników oraz dlatego, że moja skóra polubiła się z tym produktem.

Moja ogólna ocena: 4+/5


Dziękuję e-naturalne.pl za możliwość przetestowania tego peelingu enzymatycznego oraz hydrolatu oczarowego, o którym możecie przeczytać TUTAJ.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...