czwartek, 12 grudnia 2013

Jesienne woski od Yankee Candle- opis trzech zapachów


Hej :)
Dzisiaj kolejny pachnący post tym razem na temat trzech jesiennych zapachów Yankee Candle. Jak widać nie posiadam wosków tylko samplery, które cenowo wychodzą taniej niż woski, a mają niemal identyczną intensywność: pisałam o tym TUTAJ.




Na pierwszy ogień idzie mój ulubiony zapach z całej trójki, czyli Home Sweet Home.

Opis zapachu: Jak wspomnienie rodzinnej kuchni. Albo jak pierwszy krok stawiany przez próg ukochanego domu wtedy, kiedy wracamy z długiej podróży. Home Sweet Home – bo wszędzie dobrze, ale... No właśnie! Wosk łączący w sobie wszystkie, kojarzące się z domowymi wypiekami esencje. Niewielka tarteletka, która – już w chwilę po rozgrzaniu – uwodzi nutami aromatycznych lasek cynamonu położonych na kubku z gorącą herbatą! Doskonały sposób na to, aby klimat rodzinnego domu zabrać ze sobą wszędzie tam, gdzie akurat musimy się wybrać na dłużej!




Mój opis: jak dla mnie jest to zapach idealny do palenia w okresie przedświątecznym. Zapach przypomina mi korzenne pierniczki z nutką cynamonu i słodyczy. Jest dosyć intensywny, ale nie jest zbyt ciężki. Należy do zapachów ciepłych. Wąchając ten zapach przenoszę się do pokoju, w którym siedzę z moją mamą przy herbatce i ciasteczkach, a obok nas znajduje się choinka, która potęguje świąteczny nastrój.




Kolejnym lubianym przeze mnie zapachem jest Lake Sunset.

Opis zapachu: Namiastka letniego wieczoru i skarbnica wakacyjnych wspomnień ujęta w formie drobnej, wykonanej na bazie naturalnych składników świecy. Sampler Lake Sunset to kwintesencja lipcowego odpoczynku i esencja wyciśnięta z pozytywnych, związanych z błogim leniuchowaniem emocji. Zjawiskowa kompozycja pachnie jak wieczór spędzany na molo i uwodzi idealnie dobranymi, sprawnie ze sobą połączonymi nutami rześkiego powietrza, energetyzującej bryzy i ciężkiego, słodkiego piżma. Kalejdoskop aromatów natury i pretekst do oddania się relaksowi nad brzegiem malowanego promieniami zachodzącego słońca jeziora.




Mój opis: sam zapach nie pasuje mi do jesiennego klimatu. Bardziej bym obstawiała na letnie wieczory nad jeziorem :) Jest to zapach słodki, ciepły, delikatny i średnio intensywny. Przypomina mi pudrowe cukierki połączone z innymi słodyczami i delikatną nutką wanilii jedzone wraz z partnerem podczas romantycznego wieczoru nad wodą.




Ostatni zapach do opisania to November Rain, który niestety niezbyt przypadł mi do gustu.

Opis zapachu: Do niedawna wydawać się mogło, że to muzycy z Guns N' Roses mają monopol na czerpanie inspiracji z pochmurnej, jesiennej pogody. Axl Rose – śpiewając kultowy „November Rain” – wprawiał nas w romantyczną nostalgię i skutecznie pobudzał wyobraźnię do tworzenia niezwykłych historii. Dzisiaj, Listopadowy Deszcz pojawia się w zupełnie innej, dekoracyjnej odsłonie. Drobny, migoczący żywym ogniem sampler Yankee Candle to esencja listopadowego deszczu i praktyczna aromaterapia wprowadzająca do wnętrza zapach świeżego, nasyconego ozonem powietrza, ciepłego bursztynu i jesiennych liści.




Mój opis: jest to zapach ciężki, bardzo intensywny, należący do zapachów męskich i chłodnych. Mnie niestety rozbolała głowa po zbyt długim wąchaniu tego zapachu. Zapach sam w sobie niezbyt do mnie przemawia jednak, gdy go palę przez około 15 minut, a następnie gaszę to po chwili robi się on mniej intensywny, a co za tym idzie przyjemniejszy dla mojego nosa i głowy.
Zapach niestety nie przypomina mi jesiennego deszczu i świeżego powietrza po nim. Raczej bym powiedziała, że jest to zapach perfum dla odważnego, seksownego mężczyzny, który wie czego chce i lubi dominować, jednak, który ma coś w sobie słodkiego co powoduje, że kobiety chętnie mu ulegają :)



I tymi oto sexownymi panami kończę dzisiejszego posta :)

Woski oraz świece Yankee Candle możecie nabyć na stronie www.goodies.pl.
Tutaj znajdzie samplery opisane u góry: SAMPLERY

wtorek, 10 grudnia 2013

Lakier kwadrat od Lemax


Hej :)
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją jednego z kosmetyków jaki dostałyśmy od sponsorów na rybnickim spotkaniu blogerek. Mowa o lakierze kwadrat od Lemax w pięknym kolorze czerwonego wina.




Zacząć trzeba od tego, że trafił mi się całkiem ładny kolor. Ciemna czerwień posiada w sobie drobinki, które ładnie się błyszczą. Po pomalowaniu paznokci lakier bez żadnej bazy utrzymuje się przez około 5 dni bez żadnych odprysków, a po około 3 dniach zaczynają być widoczne wytarte końcówki.
Lakier nie tworzy żadnych smug i prześwitów, ale niestety trzeba nałożyć co najmniej 3 warstwy, żeby taki ładny efekt osiągnąć.
Podoba mi się również pędzelek, którym fajnie i równomiernie nakłada się lakier oraz całkiem szybkie wysychanie lakieru. Cena lakieru jest przyjemna, bo kosztuje około 3-4zł, zapach również, a i gama kolorystyczna jest całkiem spora :)
Pojemność to 8ml, więc jak dla mnie jest to taka ilość lakieru, którą powinnam do końca wykorzystać. Konsystencja nie jest ani za gęsta, ani zbyt wodnista- jak dla mnie jest ok :)
Niestety dostępność nie jest za specjalna. U mnie w mieście jeszcze się z tymi lakierami nie spotkałam. Zmywanie lakieru też nie należy do przyjemnych- opornie się zmywał i niestety trochę to trwało zanim usunęłam go z paznokci.




Moja ogólna ocena: 3+/5

Podsumowując: przeciętny lakier za niewielkie pieniądze, jednak oporne zmywanie, spora ilość nakładanych warstw oraz słaba dostępność powodują, że raczej go nie kupię.
A wy co myślicie na temat tego lakieru? Macie jakiś z firmy Lemax?

sobota, 7 grudnia 2013

Pianka dodająca objętości got2be- czy rzeczywiście dodaje objętości?


Hej :)
Dzisiaj będzie o pięknie pachnącej piance got2be, która ma dodać naszym włosom mega objętości, ale czy rzeczywiście to robi?



Przyjrzyjmy się bliżej składowi oraz opisowi producenta


Zacznijmy od tego, że pianka ta cudownie pachnie musem malinowym! Uwielbiam ten zapach! Dzięki tej piance nasze włosy będą ślicznie pachniały, co może skutkować częstym przytulaniem się do was partnera :)
Pianka ta ma standardowy wygląd przeznaczony dla pianki, jednak konsystencja jest lepka i po chwili od nałożenia na dłoń robi się wodnista. Można ją zaaplikować bezpośrednio na włosy lub na dłoń. Dobrze się ją wciera, ale niestety skleja włosy. Rozczesywanie włosów po jej użyciu nie należy niestety do przyjemnych czynności, ale na szczęście ich nie usztywnia.
Pianka ta średnio utrwala włosy i jak dla mnie w ogóle ich nie unosi, co skutkuje brakiem objętości. Po umyciu lub użyciu suchego szamponu moje włosy mają podobną objętość jak po użyciu tej pianki.
Produkt znajduje się w ładnym, średniej wielkości różowym opakowaniu z całkiem ciekawym aplikatorem
Pianka ta ma również inne działanie, więc można ją na szczęście wykorzystać w innym celu, a mianowicie do podkręcania loków. Po nałożeniu ją na włosy fajnie je podkręca i utrwala. Ja po wgnieceniu ją we włosy uzyskałam efekt delikatnych fal, co widać na zdjęciu :)
Cena tej pianki to około 20zł za 250ml, więc jak dla mnie za dużo jak na takie marne działanie.



Efekt po użyciu pianki dodającej objętości got2be:
włosy mają ładny i delikatny skręt, jednak objętość jest nikła



Podsumowując: nie polubiłam się z tą pianką. Jak widać nie dodaje objętości, skleja włosy i całkiem sporo kosztuje. Za to zapach ma obłędny i ładnie podkręca loki. Polecam kupić zwykłą piankę za 5zł, a nie wydawać 20zł na ten kosmetyk, który ma więcej wad niż zalet.
P.S. Przepraszam Klaudio za to, że dałam Ci tą piankę. Kupiłam ją szybciej niż ją dostałam do testów i nie wiedziałam, że taka będzie :(

Moja ogólna ocena: 2/5

LINK: Opinie na Wizażu



Produkt otrzymałam do testów od Drogerii Uholki i jak widać fakt ten nie wpłynął na moją opinię.

czwartek, 5 grudnia 2013

HEAN- zimny róż nr 271


Cześć :)
Dzisiaj kilka słów na temat wypiekanym różu do policzków firmy HEAN w kolorze nr 371, czyli kolorze zimnego różu. Róż ten otrzymałam od Alicji na spotkaniu blogerek w Katowicach. Dzięki Alicja :*




Zacznijmy może od opisu producenta:

Najwyższej jakości kosmetyk wypiekany z dużą ilością migoczących iskierek. Pięknie rozświetla i modeluje owal twarzy. Trwały i wydajny w użyciu.
Delikatna, pudrowa konsystencja sprawia, że róż łatwo się rozprowadza i nie pozostawia smug.
Kosmetyk wielofunkcyjny, który można stosować:
- na policzki jako róż,
- na powieki jako cień rozświetlający na sucho lub na mokro.




Jak widać róż jest bardzo jasny, powiedziałabym nawet, że to taki mroźny odcień. Według mnie będzie idealny na zimę, ale w innych (cieplejszych) porach roku też się powinien sprawdzić :)
Nakładanie różu na pędzelek jest niebywale proste i przyjemne. Nie nabiera się zbyt dużo, a nadmiar bez problemu można strzepnąć. Aplikacja na policzki jest prosta, w dodatku ciężko go przesadzić, bo róż jest bardzo jasny, więc plam jako tako sobie szybko nie zrobimy. Nie kruszy się ani nie pyli.
Dobrze się rozciera i jest bardzo wydajny (używam go już ponad miesiąc, a róż wygląda na nietknięty). Nie utrzymuje się zbyt długo na twarzy i to jest niestety minus. Nie wysusza skóry i dobrze współgra z wieloma podkładami. Ma on jednak drobinki, które delikatnie rozświetlają policzki, co nie każdemu może się podobać. Jakiś tam zapach ma, ale jest on mało wyczuwalny, więc powiedziałabym, że jest to produkt bezzapachowy.
Cena również jest super, bo kosztuje on 11,99zł, więc nie tak dużo, gorzej jednak z dostępnością. Można go zakupić na stronie producenta i w innych sklepach internetowych, nie mam jednak pojęcia w jakich sklepach stacjonarnych jest on dostępny. Opakowanie proste, jednak solidne, nie otwiera się samo, więc nie musimy się martwić, że przez przypadek róż zabrudzi nam inne kosmetyki.




Bardzo polubiłam ten róż i praktycznie codziennie go teraz używam :) Jest wydajny, tani, jednak średnio trwały, ale i tak go lubię, bo nadaje się dla takich bladziochów jak ja ;)

Moja ogólna ocena: 4/5

Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w małym rozdaniu, w którym do wygrania są... tabletki :)


https://www.facebook.com/photo.php?fbid=216186801886493&set=a.190082984496875.1073741828.190047867833720&type=1

piątek, 29 listopada 2013

Prezenty z rybnickiego spotkania blogerek :)


Hej :)
Dzisiaj chciałabym wam pokazać prezenty jakie otrzymałam na rybnickim spotkaniu blogerek. Jest ich całkiem sporo, a większości rzeczy i kosmetyków nie miałam okazji jeszcze używać.



Od firmy przypinka.pl otrzymałyśmy przypinkę, wizytówkę i ulotkę.


Firma Podwójne Paluszki podarowała nam trzy paczki przekąsek. Jak widać podzieliłam się z siostrą :)


Eveline podarowała nam swoje nowości


Biały Jeleń przesłał nam żel i cztery próbki


BioGarden zadbał o nasze zdrowie i urodę :)


e-naturalne.pl przesłało nam ekologiczne kosmetyki


RevitaLash podarował nam korektor rozświetlający


Dermedic podarował nam płyn micelarny (który już miałam-tutaj recenzja) i maseczkę matującą


Vanilla Body Shop podarowało nam katalogi i woreczek do prania biustonoszy


Soraya podarowała coś co jest przeznaczone dla młodej i starszej cery (niestety podkład jest dla mnie za ciemny, a lat 30+ jeszcze nie mam więc nie wszystko będę używała)


Original Source podarował nam zestaw trzech kosmetyków do kąpieli


Od firmy Sensique otrzymałyśmy to:


Od marsylskie.pl otrzymałyśmy dwa cudowne mydełka marsylskie.


Od Fludomax mam coś dla nóg (oddałam mamie) i krem dla małych dzieci (można również używać na pryszcze).


Reszta firm dała nam te oto cudowności:


A oto wszyscy nasi sponsorzy (Topła ponoć ma coś nam wysłać). Dziękuję w imieniu swoim i innych dziewczyn za podarowanie nam tylu cudowności :)


środa, 27 listopada 2013

Masło do ciała rumianek i imbir od Green Pharmacy: zapach, który przybliża mi okres zimowy i święta :)


Nie wiem jak wy, ale ja zdecydowanie wolę masła do ciała od balsamów. Niedawno otrzymałam do testów masło do ciała rumianek i imbir Green Pharmacy od Drogerii Uholki. Nie wiem dlaczego, al to masło przypomina mi okres przedświąteczny (może dzięki imbirowi). O tym czy się u mnie sprawdziło dowiecie się poniżej.



Zapoznajmy się jednak ze składem i słowami producenta:



Masło to ma przede wszystkim piękny zapach! Delikatnie pachnie imbirem, który dominuje nad rumiankiem, a sam zapach przypomina mi o nadchodzących świętach Bożego Narodzenia i zimie. Jeśli ktoś lubi zapach imbiru lub piwa imbirowego będzie zadowolony :)
Masło jest miękkie, dzięki czemu bardzo dobrze się rozsmarowuje i szybko wchłania, jest również wydajne. Kosmetyk znajduje się w okrągłym, plastykowym i całkiem ładnie wyglądającym opakowaniu, z którego bez problemu wydobędziemy cały produkt.
Masło naprawdę dobrze nawilża i odżywia skórę. Skóra jest po nim miękka i przyjemna w dotyku. Cena jest przyjemna dla portfela: 12,60zł za 200ml do kupienia TUTAJ




Bardzo lubię to masło za zapach i działanie! Kupię ponownie, jednak w innej wersji zapachowej, bo chcę sprawdzić jak pachną inne masełka Green Pharmacy :)
P.S. Ogromy plus za nawilżanie!

http://uholki.pl/

Moja ogólna ocena: 5/5

LINK: Opinie na Wizażu

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...