piątek, 7 lutego 2014

Wyniki konkursu organizowanego z Flax Produkty Naturalne


Dzisiaj post na, który wiele osób czekało, a mianowicie wyniki konkursu organizowanego z Flax Produkty Naturalne.

Wybór nie był łatwy, jednak ostateczni zwycięzcy zostali wybrani przez Panią Dorotę, która ufundowała dla was te nagrody.

Nie przeciągając przechodzę do wyników:  


Nagrodę w konkursie organizowanym na facebook'u w postaci zestawu "Zdrowe Włosy" wygrywa...


Alena Dubrowskaja


Nagrody w konkursie organizowanym na blogu wygrywa...


vesper lizbark

Do Ciebie powędruje zestaw relaksacyjny


Drugą zwyciężczynią jest...

Róża Pyszka

i wygrywasz zestaw podróżny

Bardzo proszę zwyciężczynie o kontakt ze mną poprzez maila: luckywoman0108@gmail.com

Na kontakt czekam 5 dni. Jeśli zwycięzca się nie zgłosi ponownie wybiorę kolejnych.

Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję, a pozostałym osobom dziękuję za udział. Nie martwcie się w przyszłym tygodniu ruszy kolejny konkurs :) Tym razem do wygrania będzie coś niekosmetycznego :)

wtorek, 4 lutego 2014

Krem do rąk i paznokci Mythos: Zielona herbata


Witam was moje drogie :)
Dzisiaj będzie króciutki pościk na temat kremu do rąk i paznocki Mythos z oliwą i zieloną herbatą. Nie mam ostatnio czasu na pisanie postów, ponieważ większość mojego wolnego czasu pochłania nauka na egzaminy dyplomowe, a mam mnóstwo nowych pomysłów.
Jak tylko wszystko pozaliczam to będę częściej odwiedzała wasze blogi i skupię się na pisaniu postów. Na razie jednak musicie mi wybaczyć brak regularności w byciu na blogu.



Wracam jednak do kremu do rąk :) Na początek przedstawiam wam substancje aktywne, skład i działanie kosmetyku przedstawione przez producenta.



Jak dla mnie skład nie jest jakiś najgorszy, ale niestety jest bardzo długi jak na krem do rąk. Zawiera w sobie m.in. naturalne filtry UV, masło shea, pantenol i kilka innych substancji aktywnych. Nie zawiera parabenów, olejów mineralnych (parafiny!), EDTA, silikonów, barwników syntetycznych. Jak widać na zdjęciu poniżej konsystencja kremu jest całkiem gęsta, kremowa, lekka i nietłusta, zastanawia mnie jednak pewien fakt, a mianowicie woda, która tak jakby nie trzyma się kremu (nie wiem, czy widzicie tę wodną otoczkę wokół kremu). Nie wiem dlaczego jest takie dziwne rozwarstwienie, ale nie wpływa to na działanie, ani używalność kremu (efekt ten pojawia się tylko czasami- nie wiem od czego to zależy).
Sam krem ma bardzo przyjemy, delikatny zapach, w którym dominuje zielona herbata. Niestety zapach ten nie utrzymuje się zbyt długo na skórze. Produkt po wtarciu w dłonie niesamowicie szybko się wchłania pozostawiając jednak bardzo delikatną warstewkę ochronną, która nie pozostawia plam na ubraniach i rzeczach, a długopis nie wyślizguje się przez nią z rąk. To co urzekło mnie w tym kosmetyku to dobre nawilżenie i odżywienie skóry rąk i skórek wokół paznokci. Bardzo dobrze sprawdza się u osób z przesuszoną skórą dłoni np. u osób pracujących w szpitalu. Przez te wszystkie środki dezynfekcyjne miałam niesamowicie suchą skórę, a ten krem doprowadził ją z powrotem do dobrego stanu. Po użyciu tego kremu moje ręce są miękkie, gładsze i przyjemniejsze w dotyku.
Krem jest ważny przez rok od daty otwarcia. Cena tego produktu to 19.90zł za 100ml, ale aktualnie można go zakupić w promocji za 14zł TUTAJ. 20zł to troszeczkę za dużo jak na krem do rąk, ale myślę, że za 14zł warto go zakupić.
Opakowanie kremu to tubka, która była zabezpieczona sreberkiem, dzięki czemu miałam pewność, że krem nie był nigdy otwierany. Sam wygląd opakowania bardzo mi się podoba i nie ściera się podczas noszenia tubki w torebce. Jest to chyba jedno z najpiękniejszych dla oka opakowań kremów do rąk jakie widziałam. Nakrętka kremu jest otwierana, a nie odkręcana co dodatkowo uprzyjemnia użytkowanie, a otwór w tubce jest odpowiedniej wielkości, przez co można wycisnąć tylko troszeczkę kremu.




Podsumowanie:
bardzo polubiłam ten krem do rąk za brak parafiny w składzie, za brak tłustej warstewki, za szybkie wchłanianie się, wydajność i działanie. Cena mogłaby być nieco niższa niż 20zł, ale uważam, że za 14zł w promocyjnej cenie warto go zakupić. Jest to jeden z najlepszych kremów do rąk i paznokci jakie miałam :)

Moja ocena: 4+/5

Przypominam o konkursie, w którym do wygrania są dwa zestawy kosmetyków Mythos! Macie czas do północy!

 

sobota, 1 lutego 2014

Mythos- bio żel do mycia twarzy: czy naprawdę jest taki BIO?


Cześć :)
Korzystając z chwili wolnego piszę dla was recenzję na temat żelu do mycia twarzy BIO greckiej firmy Mythos. Żel ten zakupiłam już dawno, dawno temu, ale nadal go używam bo jest niezmiernie wydajny i mam go jeszcze ponad połowę, więc jeszcze na trochę czasu ze mną zagości.



Zacznijmy może od tego co mówi nam producent na temat tego produktu:



Moja opinia: 
Żel ten ma lekki ziołowy zapach, który nawet mi się podoba. Konsystencja tego produktu jest bezbarwna, średnio gęsta, ale mimo wszystko kosmetyk ten ma niesamowitą wydajność. Tak jak wspomniałam powyżej używam tego żelu już od bardzo dawna (jakoś pół roku) i pozostało mi go jeszcze nieco ponad połowa!
Żel pieni się dobrze, ale nie jest to wielkie pienienie (i dobrze, bo bardzo pieniące się żele zaburzają pH naszej skóry). Jedno naciśnięcie pompki zdecydowanie wystarczy do przemycia twarzy, czy zmycia resztek makijażu. Niestety żel ten nie radzi sobie zbyt dobrze ze zmyciem tłustych kosmetyków np. masła Shea, którego namiętnie uważam każdej nocy. Żel ten śmiało możemy używać w zestawieniu z gąbeczką, która dodatkowo umili nam wieczorną i poranną pielęgnację twarzy.




Skóra po użyciu tego produktu jest dobrze oczyszczona, niestety lekko ściągnięta, czego po prostu nienawidzę i od razu po przemyciu twarzy muszę nakładać żel. Niestety ja mam tak suchą cerę, że niestety zawsze jest ściągnięta choćbym nie wiadomo czym ją przemyła ;/ Na szczęście kosmetyk ten nie szypie w oczy, nie podrażnia i dobrze się go zmywa z twarzy, zaczerwienień jednak nie łagodzi. Produkt ten przeznaczony jest dla każdego typu cery, jednak myślę, że produkty z SLS (takie jak ten) średnio się sprawdzą u osób z wrażliwą i bardzo suchą skórą (taką jak ja), bo spowodują ściągnięcie, o którym pisałam powyżej.




Sam kosmetyk zamknięty jest w przyjemnym i ciekawym dla oka opakowaniu z pompką, która nie zacina się i dozuje małą ilość kosmetyku, ale wystarczającą do spienienia i przemycia twarzy. Pompka zabezpieczona jest również plastykową nasadką, która chroni prze wniknięciem drobnoustrojów. W opakowaniu znajdziemy 200ml, które kosztować nas będzie 33.85zł. Produkt zakupić można m.in. na stronie polskiego dystrybutora FLAX.
No i dla zainteresowanych skład:




Podsumowując: mimo lekkiego ściągnięcia polubiłam ten kosmetyk. Dobrze się pieni, jednak nie za mocno, ładnie pachnie, ma świetną wydajność no i przede wszystkim dobrze oczyszcza praktycznie ze wszystkiego oprócz tłustych kosmetyków.
Nie polecałabym go jednak osobom z bardzo suchą cerą, bo może powodować nieprzyjemny efekt mocnego ściągnięcia skóry.

Moja ogólna ocena: 4/5

czwartek, 30 stycznia 2014

AKTUALIZACJA: Wyprzedaż blogowa! Przy zakupach za min 25zł wysyłka gratis, bądź możliwość negocjacji ceny!


Hej!
Jeśli śledzicie mojego fanpage'a to wiecie, że zrobiłam porządki w moich kosmetycznych zbiorach :)
Praktycznie wszystkie kosmetyki i rzeczy są nowe. Sprzedaję je ponieważ wiem, że i tak nie będę ich uważać, a może którejś z was się spodobają i je przygarnie :)


Zasady:
- produkty rezerwujecie pisząc wiadomość na maila: luckywoman0108@gmail.com
- o rezerwacji produktu decyduje kolejność zgłoszeń
- do cen produktów należy doliczyć koszty przesyłki (list polecony ekonomiczny: 8zł, list polecony priorytetowy 10zł- chyba, że waga przekroczy 1kg wtedy o 2zł więcej) nie wysyłam za pobraniem
- produkty wysyłam dopiero po wpłacie pieniążków na konto
- na wpłatę czekam a dni od momentu rezerwacji 

UWAGA: przy zakupach za min. 25zł przesyłka gratis, bądź możliwość negocjacji ceny!!!



- gąbeczka do twarzy (nowa)
- serum antycellulitowe (nowe)
- szminka Miss Sporty odcień 053 Watch Out! (użyta głównie do namalowania krwi na halloween: zużycie takie jak na zdjęciu)



- żel pod prysznic Nivea Angel Star
- glinka biała Anapska
- błyszczyk Glazel Diamond Coctail odcień nr 21 z drobinkami (niestety na zdjęciu wygląda niesamowicie ciemno)
 - peeling do twarzy Odina

 
- błyszczyk Lovers Ultra Shine nr 611
- pumeks z lawy wulkanicznej
- błyskawicznie nawilżający balsam do ciała
- nawilżająca odżywka zwiększająca objętość włosów Equilibra
- sukienka H&M rozmiar 38 UŻYWANA 40zł stan dobry (możliwość wykonania zdjęć stanu faktycznego sukienki)


Buty NOWE (przeszłam się w nich tylko po domu)
Firma: H&M
Rozmiar: 38
Długość WKŁADKI: 25cm
Kolor: CZARNE
Koturny typu OPEN TOE
KORKOWA platforma
PLECIONE Z PRZODU
Imitacja ZAMSZU
Typ: Espadryle
WYSOKOŚĆ koturny 10cm
cena 50zł (możliwość negocjacji ceny) 



- torebka Avon nowa 55zł


 Zapraszam do zakupów :)

wtorek, 28 stycznia 2014

Przywracamy do życia nasz stary lakier + recenzja rozcieńczalnika do lakierów Inglot Pro


Hej :)
Dzisiaj pokażę wam sposób, w jaki możemy przywrócić do życia nasze przyschnięte i ciągnące się lakiery oraz zrecenzuję produkt, który będziemy do tego zmartwychwstania potrzebowali.
Aby mój przeprowadzić ten eksperyment będziemy potrzebowali:

- igłę
- strzykawkę
- rozcieńczalnik do lakieru np. Inglot Pro
- stary lakier


Jak widzicie mój lakier jest naprawdę bardzo gęsty. Praktycznie "okleił" pędzelek i się z niego nie ruszył :p


Nabieramy sobie około 0,6ml rozcieńczalnika do strzykawki...


... i wstrzykujemy do lakieru 0,3ml, po czym...


... zakręcamy lakier i nim potrząsamy. Po wykonaniu tej czynności wstrzykujemy resztę rozcieńczalnika, czyli kolejne 0,3ml i wykonujemy ponownie potrząsanie.


Po wykonaniu tych czynności możemy już sobie śmiało pomalować nasze paznokcie bez obawy, że lakier będzie za gęsty i ciągnący się :)

Ale UWAGA! Jeśli mamy ponad połowę zbyt gęstego lakieru, który chcemy rozcieńczyć będziemy potrzebowali nieco więcej tego rozcieńczalnika, bo zbyt mała ilość może być niewystarczająca. Ilość rozpuszczalnika jaką będziemy potrzebowali do rozpuszczenia naszego lakieru jest zależna od ilości w buteleczce (jak widać ja rozcieńczałam 12ml lakier, którego miałam niecałą połowę. Przy mniejszych pojemnościach lakierów możemy użyć mniejszej ilości.

Jest jeszcze jeden sposób rozcieńczania lakierów. Do lakieru wstrzykujemy około 3-4 krople rozcieńczalnika, zakręcamy i wstrząsamy, po czym znów wkrapiamy 3-4 krople i ponawiamy czynność, aż do momentu, w którym nasz lakier będzie już zdatny do użytku.


A teraz mega krótka recenzja:


Rozcieńczalnik do lakierów zakupiłam w sklepie Inglot już dawno temu. Jego cena niecały rok temu wynosiła 12zł za 9ml. Mimo, iż jest ważny 12 miesięcy od otwarcia ja go mam zamiar używać dłużej, aż do momentu, w którym straci swoje właściwości.
Próbowałam używać go po kropli tak jak pisze producent, jednak szlag mnie trafiał, bo czynność ta była czasochłonna. Poza tym do produktu nie jest dołączona żadna pipetka ani nic tego typu, którą mogłybyśmy tą kropelkę do lakieru dodać. Plusem natomiast jest to, że po rozcieńczeniu lakieru nie traci on swoich właściwości. Kolor i trwałość nie ulegają zmianie.
Nie wiem, czy inne firmy też mają rozcieńczalniki do lakierów, bo nigdzie jeszcze takich produktów w drogeriach nie znalazłam. Ten jednak sprawdza się bardzo dobrze i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Polecam go szczególnie dla osób, które mają drogie lakiery, które szkoda będzie wyrzucić, bo rozcieńczać lakier za np. 3zł średnio się opłaca :P

Moja ogólna ocena: 5/5

P.S. Dajcie mi znać jeśli wiecie gdzie można podobny produkt zakupić ;)

sobota, 25 stycznia 2014

Szminka "Doskonałość Absolutna" Avon'u w kolorze Pure Peony: wcale nie taka absolutnie doskonała


Hej ;)
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją kosmetyku kolorowego, którego u mnie dawno już na blogu nie było.
Chciałabym wam napisać parę słów na temat najnowszych szminek Avon'u (a w sumie to jednej szminki z gamy kolorystycznej, którą posiadam). Odcień mojej szminki "Doskonałość Absolutna" to Pure Peony, czyli taki delikatny jasny róż.




Szminkę miałam okazję zakupić nieco taniej i szybciej ją przetestować dzięki ofercie demo z magazynu dla konsultantek. A jako, że lubię szminki nie mogłam przejść obok tej nowości obojętnie :)

Zacznijmy od tego co mówi nam o niej producent:

Odkryj przepis na usta do pokochania dzięki nowej szmince "Doskonałość Absolutna". Kolor jakiego pragniesz i pielęgnacja, która dba o twoje usta nawet wtedy, gdy ją zetrzesz. To absolutnie wszystko, czego potrzebują twoje usta...  
Szminka "Doskonałość Absolutna" to jedwabisty kolor z samoodnawiającymi się pigmentami TRUE COLOR dla natychmiastowego efektu pięknych ust oraz specjalny kompleks pielęgnacyjny z witaminami E i C, składnikami nawilżającymi, kolagenem i SPF 15 dla efektu zadbanych ust na dłużej. Poznaj 20 absolutnie doskonałych odcieni. Szminka zapewnia średnie krycie.




Moja opinia:
Co do tej szminki mam niesamowicie mieszane uczucia. Miałam ją już na ustach nie raz, ale nadal ją kocham i nienawidzę jednocześnie, a dlaczego?
Bo niestety trwałość szminki na ustach pozostawia wiele do życzenia. Szminka nie wytrzyma na nich nawet godziny bez jedzenia i picia. Gdy coś zjemy lub wypijemy od razu pozbędziemy się połowy szminki na ustach albo nawet całości i trzeba będzie ją poprawiać, a szkoda bo kolor pure peony bardzo mi się spodobał.
Co do średniego krycia to rzeczywiście takie jest, jednak jak sobie parę razy przejedziemy tą szminką usta to krycie będzie nawet dobre (co mam nadzieję widać na zdjęciach) :)
To co lubię w tej szmince to świetny połysk oraz dobre nawilżenie i odżywienie. Może to dzięki witaminach C i E zawartych w tym kosmetyku. Oprócz tego w składzie znajdziemy jeszcze kolagen oraz filtr SPF 15.
Kolejnym plusem jest bardzo przyjemny i delikatny słodki zapach.
Szminka ta jest naprawdę miękka, a aplikacja produktu na usta niebywale przyjemna. Produkt jest raczej bezsmakowy.
Opakowanie jest w większości przeźroczyste, koloru różowego, z klikaczem (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi), który zapewni nas, że dobrze zamknęłyśmy opakowanie i nic nam się w torebce nie pobrudzi od szminki.
Cena w walentynkowym katalogu Avon'u to 15,99zł (jak dla mnie sporo jak na tak nietrwałą szminkę)
 

Szminka na ręce prezentuje się tak...


... a tak prezentuje się na ustach



Podsumowując: niestety mam do tej szminki mieszane uczucia. Dobrze nawilża i odżywia usta, ładnie pachnie i ma fajny połysk, dobrze się ją rozprowadza na ustach oraz ma ładne opakowanie z "klikaczem", jednak jej trwałość jest znikoma, a krycie średnie no i cena 15,99zł (w promocji) jak dla mnie nie jest zachęcająca jak za taką trwałość.

Moja ogólna ocena: 3/5

środa, 22 stycznia 2014

Relaksujący krem do stóp Mythos- czy warto go zakupić?


Hej :)
Dzisiaj będzie post związany ze stopami, o które naprawdę staram się dbać. Nie chce by moje stopy były twarde i popękane (chyba żadna kobieta nie chce). Robiąc już dość dawno zakupy internetowe w sklepie Flax postanowiłam zakupić relaksujący krem do stóp Mythos, mając nadzieję, że masła w składzie będą dobrze działały na moje stópki :)



Zacznijmy od opisu dystrybutora oraz składu produktu:



Moja opinia:
Krem do stóp Mythos ma mentolowy zapach, który jak dla mnie jest średnio przyjemny (nie lubię zapachu mentolu). Jego konsystencja jest gęsta, koloru białego, dająca się bez problemu rozsmarować na stopach. Krem całkiem szybko się wchłania, jednak pozostawia warstwę (którą zresztą pozostawiała większość produktów do stóp jakie używałam) prawdopodobnie ze względu na glicerynę, bądź masła w składzie (a może i to i to :D).
Skład mi się podoba. Zawiera w sobie olej słonecznikowy, masło shea, masło kakaowe, mocznik, oliwę z oliwek, pantenol i inne składniki. Trzeba jednak przyznać, że w składzie znajdują się tylko dwa, a nie trzy masła tak jak podaje producent, więc wkradło się im w opis małe kłamstewko.
Co do działania jak dla mnie jest ok, jednak nie mam zbytnio wymagających stóp. Dla mnie efekt nawilżenia oraz odżywienia był dobry, jednak u osób z bardzo suchymi i popękanymi stopami krem ten może się nie sprawdzić. Po użyciu tego produktu moje stopy były również fajnie zmiękczone i wygładzone, jednak tak jak piszę, nie mam popękanej, ani twardej skóry pięt. Wydajność tego kremu jest naprawdę bardzo dobra. Używam go już niecałe dwa miesiące tuż przed snem i jestem dopiero w połowie tubki.
Opakowanie kosmetyku jest przyjemne dla oka oraz wygodne w użyciu. Nie musimy się bać, że przyciskając zbyt mocno na opakowanie z tubki wydostanie się nam zbyt duża ilość kosmetyku.
Dostępność tego kremu nie jest jednak zadowalająca. Przede wszystkim możemy go nabyć przez internet lub w niektórych aptekach. Cena regularna to 28zł za 100ml, więc stanowczo za dużo jak dla mnie, jednak często ten krem jest w cenie promocyjnej (ja zakupiłam swój za 12zł).




Podsumowując: krem ten będzie dobry dla osób z mało wymagającymi stopami, jednak u osób z popękanymi i twardymi piętami oraz innymi problemami związanymi ze stopami raczej nie będzie skuteczny. Czy kupię ponownie? Nie, bo znam o wiele lepsze i tańsze kremy do stóp.

Moja ogólna ocena: 3/5


P.S. Kto jeszcze nie wziął udziału w konkursie organizowanym razem z firmą FLAX niech szybciutko nadrobi zaległości. Tutaj znajdziecie post konkursowy :)


http://todaytomorrowandforeverbeauty.blogspot.com/2014/01/konkurs-z-flax-produkty-naturalne-do.html

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...