środa, 21 maja 2014

Róż do policzków Inglot: prezentacja odcienia nr 84


Hej :)
Dzisiaj będzie króciutki post związany z różem do policzków, który w ostatnim czasie szczególnie sobie upodobałam i który stosuję prawie codziennie. Mowa o różu firmy Inglot w odcieniu nr 84.


Odcień nr 84 to odcień wpadający w ciepłą brzoskwinkę i właśnie takiego koloru brakowało mi w mojej skromnej kolekcji róży. Muszę przyznać, że odcień ten idealnie pasuje na wiosenno-letni okres kiedy to królują ciepłe kolory :) Trzeba jednak przyznać, że jest to odcień zgaszony, troszeczkę przybrudzony, ale jak dla mnie mimo wszystko pięknie prezentujący się na policzkach
Konsystencja produktu jest dosyć miękka, co oznacza, że nakłada się go sporo na pędzel i łatwo sobie zrobić nim plamę na policzkach, ale jeśli będziemy pamiętać o strzepnięciu nadmiaru produktu z pędzla to krzywdy sobie nie zrobimy, ponieważ pigmentacja należy do tych średnich.
Wykończenie tego różu jest półmatowe, idące w stronę satyny i to mi się w nim podoba, ponieważ nie mam ani jednego różu o takim wykończeniu, za to mam sporo tych z drobinkami rozświetlającymi, które już mi się "przejadły".
Muszę przyznać, że trwałość tego różu nie należy do najlepszych tzn. nie utrzymuje się on na twarzy przez cały dzień. Na mojej buzi róż ten trzyma się tylko przez około 5-6 godzin, później zaczyna znikać z twarzy niezależenie od tego jakiego podkładu, czy pudru użyję. Na twarzy prezentuje się jednak ładnie delikatnie podkreślając kości policzkowe.


Zapach tego kosmetyku porównałabym do zapachu kremu do twarzy jednak jest on wyczuwalny tylko w opakowaniu. Produkt ten nie zapycha, ani nie podrażnia skóry. Co do samego opakowania mi się ono średnio podoba, bo nie lubię róży w słoiczkach, które trzeba odkręcać. Moje opakowanie jest już porysowane, ale na szczęście jest trwałe, ponieważ jeszcze mi nic w nim nie pękło mimo, iż czasami nie obchodzę się z nim za delikatnie. Podoba mi się także przeźroczysta nakrętka, która pozwala nam na szybki podgląd znajdującego się pod nią koloru różu.
Róże Inglota nie zawierają parabenów, mają całkiem sporą gamę kolorystyczną, jednak w większości są to róże o wykończeniu matowym lub półmatowym, więc fani rozświetlenia nie będą mieli wielkiego wyboru. Wydajność na dzień dzisiejszy należy do tych dobrych.
Dostępność tego produktu (jak i innych firmy Inglot) jest bardzo dobra. Róż ten bez problemu znajdziemy na stoiskach Inglota w galeriach handlowych, jak i w malutkich osiedlowych drogeriach. Cena tego produktu to 18zł za 2,5g, więc nie jest to sporo, ale osobiście uważam, że opłaca się kupować wkłady, które są dużo większe i tańsze, ale niestety wymagają magnetycznej paletki, którą nie każdy posiada.


Podsumowując: produkt ten kocham za kolor, pigmentację, ale nie lubię go za to, że jest miękki, ponieważ nakłada się go sporo na pędzel przez co można sobie zrobić nim palmę. Róż doskonale daje się rozprowadzić na policzkach i delikatnie podkreśla kości policzkowe, ale niestety niezbyt długo utrzymuje się na mojej twarzy. Cena, dostępność i wydajność są jak najbardziej na plus, tak samo jak półmatowe wykończenie, które ostatnimi czasy bardzo lubię mieć na swojej twarzy.

Moja ogólna ocena: 4/5

LINK: Opinie na Wizażu

56 komentarzy:

  1. Fajny kolorek,muszę wreszcie przetestować te róże z Inglota dużo dobrego słyszałam o nich :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. jest ładny, na twarzy wygląda jak coś pomiędzy różem a bronzerem. szukam czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie wygląda ten róż :) Ale aktualnie mam za dużo tego typu produktów i nie wiem, kiedy uda mi się je zużyć :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam uważam, że róży nigdy za wiele :D

      Usuń
  4. Bardzo pięknie się prezentuje ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podoba mi się efekt na twarzy :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Na twarzy wygląda ładnie, do tego zapobiega przesuszaniu skóry a 4-5 godzin trwałości to i tak nieźle;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak za taką cenę to trwałość jest spoko :)

      Usuń
  7. Fajny, jednak ja juz mam swój ulubiony :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładny faktycznie,ale początkujące dziewczyny faktycznie mogłyby zrobić sobie plamę!

    OdpowiedzUsuń
  9. wydaje mi się, że mam identyczny lub bardzo podobny kolor : ) i własnie z inglota : p

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam identyczny kolor z Wibo (06) i podobnie jest z jego trwałością. Tyle tylko, że Wibo jest tańsze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak po zdjęciu określiłaś identyczność koloru? :)

      Usuń
  11. Kolor kolorem ale Twoja cera mnie powaliła. Piękna alabastrowa:]

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczny wiosenny kolorek ma ten róż, a cena wydaje mi się adekwatna do wytrzymałości ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. efekt na buzi bardzo ładny:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kiedyś inny odcień i bardzo go lubiłam :) Ten też jest bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale piękny, ciepły kolor ma. Szkoda że u mnie nie ma kosmetyków tej firmy :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam róże od Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładny kolorek. Ostatnio kupiłam swój pierwszy róż Inglota (nr 72) i też jestem zadowolona - z trwałością faktycznie mogłoby być lepiej, ale nie jest tragicznie. Podoba mi się cukierkowy kolorek, wykończenie i to, że nie zapycha - moja największa zmora przy różach i bronzerach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknę na ten kolor jak będę przy stoisku inglota :)

      Usuń
  18. Śliczny, ale faktycznie krótko się trzyma. Mam ten róż w odcieniu 72 i u mnie, mimo, że mam tłustą cerę trzyma się do demakijażu, choć oczywiście z czasem blednie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ładnie u Ciebie wygląda ten róż, ponieważ pasuje Ci ten odcień do typu urody. Ajjj nawet to, że krótko się trzyma można mu wybaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ładnie wygląda :) ale róż nie jest dla mnie... i tak mam duże rumieńce

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękny kolor i czytałam też wiele dobrego o różach z Inglot, więc szkoda, że taka słaba trwałość

    OdpowiedzUsuń
  22. rzeczywiście pięknie wygląda na twarzy, ale musiałabym się jeszcze troszkę opalić, żeby taki odcień brzoskwiniowy bardziej mi pasował:) szkoda,ze łatwo nałożyć go za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  23. pięknie wygląda na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. bardzo ładny, taki by mi się przydał, pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie umiem używać :( tzn.. kiedys próbowałam, ale chyba broner spisuje sie u mnie lepiej :) ( Tzn tak mi sie wydaje :P )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że bronzer gorzej się nakłada niż róż :P

      Usuń
  26. Już niedługo będę miała stały kontakt z Inglotem, pierwszy raz zobacze ten sklep :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo ładny kolor i efekt na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ha ! tez mam ten roz i bardzo go lubie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że i u Ciebie się sprawdza :)

      Usuń
    2. w ogile Inglot ma swietne produkty, ostatnio szminka mi bardzo przypasowala :)

      Usuń
  29. Dla mnie on jest ciut za pomarańczowy, ale fajnie , że utrzymuje się aż 5 h. Ja osobiście mam mieszane uczucia co do Inglota. Nie jest to moja ulubiona marka. Natomiast co do róży to dla mnie faworytem jest róż marki Butterfly w odcieniu Romantico, troszkę do koloru zbliżony do tego, bardzo ładnie wtapia się w buzię i długo się utrzymuje, a cena jest bardzo mała :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...