Cześć :)
Dzisiaj będzie nietypowy post na temat tea light'ów, czyli podgrzewaczy. Spora ilość osób kupuje je do palenia wosków w kominku, inni kupują je dla ozdoby lub wykorzystują podczas relaksującej kąpieli, a jeszcze inni palą je podczas romantycznej kolacji.
Jednak większość z nas podczas wyboru tea light'ów patrzy na cenę i zgodzę się, że jest to cecha ważna, ale czy kupno najtańszych podgrzewaczy to dobry zakup? Otóż nie zawsze. Już nieraz skuszona ceną zakupiłam podgrzewacze, które wcale nie były dobre jakościowo i niezbyt dobrze się paliły. Dzisiaj przedstawię wam podgrzewacze, które miałam i zrobię ich ranking. Jeżeli kogoś to interesuje to zapraszam do dalszej lektury.
Pierwsze miejsce w moim rankingu zajmują podgrzewacze, które możemy zakupić w PEPCO. Są one produkowane w Polsce, a jak wiadomo polskie produkty są w większości naprawdę dobre. Jak to mówią słowa pewnej reklamy: "dobre, bo Polskie" :)
6 sztuk tych tea light'ów kosztuje tylko 2,99zł i zakupić je możemy w każdym sklepie PEPCO. Są to podgrzewacze zapachowe, które prawdę mówiąc nie mają intensywnego zapachu, więc spokojnie możemy je palić razem z woskami, bez obawy, że zapach tych wosków zostanie zaburzony i wymieszany z zapachem podgrzewaczy. Te tea light'y palą się równomiernie i spalają do końca, więc używając tych tea light'ów nie musimy się bać, że na dnie aluminiowego opakowania pozostanie nam jeszcze jakiś niewypalony wosk. Knotek dobrze się zapalał i palił, nie kopcił. Do tych podgrzewaczy na pewno jeszcze powrócę, bo paliły się naprawdę dobrze, a nie kosztują zbyt wiele.
Drugie miejsce zajmują podgrzewacze dostępne w TESCO, czyli tea light'y wypuszczone przez markę F&F. Niby są to podgrzewacze zapachowe, ale jak dla mnie w ogólnie nie pachną. Palą się jednak równomiernie i spalają do końca. Knotek pali się dobrze, nie kopci. To co podoba mi się w tych podgrzewaczach to to, że są one kolorowe, czyli np. tea light'y o zapachu limonki są zielone, o zapachu bzu fioletowe itp. (zdjęcie poniżej). Takie kolorowe malutkie świeczki bardzo ładnie będą prezentować się jako ozdoby w domowych wnętrzach. Cena tych tea light'ów to 5,99zł za 12szt, więc nie jest źle :)
Na miejscu trzecim postanowiłam usadowić tea light'y dostępne w markecie Carrefour. Tak jak w przypadku podgrzewaczy z marketu Tesco (opisanych powyżej) te tea light'y również nie pachną. Palą się za to dobrze: spalają się całkowicie i równomiernie. Knotek czasami nie chciał się szybko zapalić, ale jak już się podpalił to płonął bez zarzutu. Cena tych podgrzewaczy to 2,99zł za 6szt, więc jest ok.
Czwarte miejsce zajmują tea light'y z firmy Admit, które dostać możemy w markecie Carrefour. Za 100szt zapłaciłam 8,99zł więc naprawdę bardzo mało. Niestety jakość tych podgrzewaczy ma wiele do życzenia. Wosk, z którego są wykonane jest bardzo lepki i często nie spala się do końca. Najlepiej jeśli podpalicie tą świeczkę i jej nie zgasicie, tylko dacie się jej wypalić do końca. Wtedy macie pewność, że wosk wypali się całkowicie. Jeśli jednak zgasicie ten podgrzewacz po wypaleniu się ponad połowy wosku to przy kolejnym podpaleniu knot spali się do końca, ale wosk się nie wypali i będzie się on nadawał już tylko do wyrzucenia. Często zdarzało mi się, że po włożeniu ich do kominka najzwyczajniej w świecie mi gasły, co doprowadzało mnie do szału.
Te tea light'y średnio się u mnie sprawdziły. Gdybym dała za nie więcej to pewnie byłabym na nie jeszcze bardziej zła. Raczej ich już nie kupię, bo nie lubię długo palić podgrzewaczy, a przede wszystkim nie lubię ich wyrzucać, gdy jest w nich jeszcze dużo niewypalonego wosku.
Piąte miejsce zajmują podgrzewacze dostępne w markecie Kaufland. Tea light'y te paliły się już nieco gorzej ze względu na knotek, który albo nie chciał się zapalić albo mi gasł. Także wosk, z którego zostały one wykonane nie był najlepszej jakości. Wosk ten był w formie maleńkich kuleczek, które były ze sobą słabo stopione? i podczas wyjmowania świeczki z opakowania miałam je dosłownie wszędzie. Mimo, iż napisy na opakowaniu są w języku niemieckim, świeczki te produkowane są w Polsce. Cena tych świec to około 4-4,50zł (o ile dobrze pamiętam) za 10szt. Nie jest źle, ale jakość podgrzewaczy jest marna i lepiej dołożyć kilka złotych i zakupić jakieś inne tea light'y.
No i ostatnie, czyli szóste miejsce zajmują podgrzewacze firmy Adpal dostępne w markecie Carrefour. Niestety te tea light'y nie paliły się zbyt dobrze i były najgorsze ze wszystkich tych przedstawionych powyżej. Nie spalały się całkowicie (na dnie zawsze została całkiem spora ilość wosku), knot często nie chciał się palić, bardzo często gasł, wosk był marnej jakości, podobnej do wosku, z którego produkowane były tea light'y dla sklepów Kaufland. Za te podgrzewacze zapłaciłam 1,99zł za 6szt i była to cena promocyjna. Kupiłam od razu 3 opakowania i żałuję, bo praktycznie dwa opakowania wyrzuciłam, bo podgrzewacze wyglądały na przesiąknięte jakąś dziwną substancją i nie chciały się palić. Świeczki te również (brzydko mówiąc) śmierdziały, a zapach pokazany poniżej, czyli Merry Christmas przyprawiał mnie o ból głowy. Na pewno nie kupię ich ponownie.
Tak oto prezentuje się mój ranking podgrzewaczy. Jak widać nie każde tea light'y są warte zakupu. Na pewno powrócę do tych podgrzewaczy produkowanych dla PEPCO, bo były to najlepsze tea ligh'ty jakie miałam. Ewentualnie skuszę się jeszcze na podgrzewacze marki Carrefour i F&F produkowanych dla TESCO.
A co wy uważacie na temat tea light'ów? Czy też miałyście do czynienia z takimi, które nie chciały się palić? Czy kupując je patrzycie tylko i wyłącznie na cenę, czy np. opakowanie także ma dla was jakieś znaczenie podczas wyboru podgrzewaczy? Czekam na wasze opinie :)














